poniedziałek, 20 marca 2017

„Bez masek” – Epilog












~Koniec~


To teraz trzeba by napisać jakąś krótką, zwięzłą i na temat notkę pożegnalną, ale jak krótko, zwięźle i na temat napisać to, co czuję?
Równo trzy lata, 44 notki, bodaj 500 stron zapisanych ze śmiechem, podjarką, chamikopodjarką, krwią, łzami, żalem albo złością. Kilkudziesięciu różnych bohaterów, w wuj scen, wątków, pomysłów nakładających się jeden na drugi, tkana gęsto wraz z każdym rozdziałem sieć intryg i emocji. Nieprzespane noce, zawalone sprawdziany, a potem kolokwia. Multum inspiracji, wiedzy, researchu. Marzeń i rozczarowań. Tyle opinii, wspomnień radosnych i przykrych, doświadczeń budujących i krzywdzących. Niemal 150 tysięcy wyświetleń. A ostatecznie epilog. A także wspaniali ludzie, tu z Polski i kilku z zagranicy (sic! ;q), a wśród nich moja chamikowa siostra. Tak, trzy lata temu podjęłam jedną z lepszych decyzji w życiu. Śmieszy mnie, że IW miała być krótkim projektem, a skończyła się trzyletnim ogromem pracy, podczas której wiele się nauczyłam. Po części czegoś o sobie, po części o ludziach. Pisanie swoją drogą. Na podstawie tych 44 notek można niby prześledzić, jak zmieniał się mój styl, sposób kreowania fabuły, kiedy tryskałam weną, a kiedy pisałam tylko po to, by czytelnicy się nie zawiedli. Po wątkach opowiadania da się przeanalizować, jak ja się zmieniałam. Historia wsiąkła we mnie i chyba długo pozostanie mi w sercu. Choć z punktu widzenia czasu sądzę, że wiele początkowych rozdziałów bym po prostu ulepszyła.
Cieszę się, że dotrwałam, że się nie poddałam. Bez względu na to, jak Wy teraz widzicie Inną Wersję, muszę powiedzieć, że była to świetna, pouczająca przygoda. Publikowałam ostatnią część z żalem, że się kończy, a równocześnie radością, ponieważ dotrwałam, tak jak sobie obiecałam.
Z drugiej strony przykro mi, że wielu czytelników nie dotrwało wraz ze mną do epilogu, nie poczekało, tak jak prosiłam, nie dało mi szansy. Uciekło też sporo obserwatorów. Nie przeproszę ich za to, co pisałam. Przeproszę za to, jak pisałam. Moje umiejętności nie nadążały widać za ambicjami.
Cóż, ostatni rozdział miał rzucić na opowiadanie nowe światło, tak aby można je było przeczytać raz jeszcze (taaa, inspiracja horrorem Inni. Nawet tytuł podobny xD). A przekaz IW? To, co mówił Chase, seksy nie są miarą miłości, a swoim opowiadaniem chciałam wykpić szkodliwy pogląd, że miłość głęboka i prawdziwa urzeczywistnia się w właśnie w nim. Wybaczenie, poświęcenie, odpowiedzialność, szczerość, cierpliwość i wierność – TO są przymioty chamiko… e, znaczy... prawdziwej!, prawdziwej miłości!
Oczywiście może być tak, że ktoś stwierdzi, że wyszło mi naiwnie i takie mam, ale już wuj. xd
Przypuszczam, że za dużo teraz wymagam, ale chciałbym, by każdy czytelnik, który wytrwał, napisał choć słowo o tym, co myśli. W zasadzie teraz macie pełnię obrazu oraz stuprocentowe prawo oceniać opowiadanie, jak sobie życzycie, bo historia została zakończona i z mojej strony pozostanie zaakceptować to, jak ją odbieracie.
I ten, czy jeszcze kiedykolwiek napiszę opowieść dorastającą do Innej Wersji? Chase i Kimiko, Heylin Pałac, koteczki, Chiny… o tym można tworzyć i tworzyć, lecz czy uda mi się stworzyć coś równie zawiłego, zmuszającego do wytężania komórek przy czytaniu długich zdań i zawierającego tyle tropów? xD
Powinnam pewnie wygłosić jeszcze coś krzepiącego, ale dobra, co ja Wam tu będę bredzić!

Co sądzicie o krótszych lub dłuższych shotach do IW? Pisałabym je tu, ewentualnie na Chamiko Oneshots. Bo wiecie, mogłabym stworzyć coś w stylu drugiej serii, ale chyba kolejnej 44 rozdziałowej historii nie zdzierżylibyście. xd
*Mam ostatnią prośbę, dajcie czasem w komciu znać, co sądzicie o naszych shotach. Layali i mnie byłoby miło, gdybyśmy dostawały choć minimum odzewu co do naszych prac. Szczególnie mojej kochanej sis, która tworzy tam prawdziwe tasiemcowe perełki i, co tu owijać w bawełnę, jest najlepszą Xiaolin (!) pisarką w tym kraju, a co za tym idzie na świecie (serio, wiem, co mówię, bo osobiście przeorałam wzdłuż i wszerz wszystkie możliwe fiki. Nie ma nikogo lepszego).*
Do zobaczenia na Bibliotece, i na… www.las-smoka.blogspot.com (tak, owszem, zgadza się, opko o Chamiko, bo ja o niczym innym nie potrafię już pisać xD).
Dziękuję za wszystko, kocham Was i niech Chamiko będzie z Wami!




PS: A co, jeśli Chase nadal gra i wszystko co powyżej jest ściemą?

20 komentarzy:

  1. No. Z zamkniętymi oczami zjechałam na dół. xd Zaklepuje sobie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie przyszedł czas na mnie i na moje komcie! Xd Sorry, że musiałaś tyle czekać.

      Miałam malutkie łezki w oczach, kiedy zobaczyłam epilog. Serio. Tyle przygód przeżyłam z tym blogiem, a on dobiegł końca, historia się skończyła, wszystko wyszło na jaw i… i… to już jest koniec. Koniec! To naprawdę koniec, żadnych dłużej tajemnic, zakłamywań, zwrotów. Karty zostały odkryte! Koniec. Tak silny wydźwięk ma dla mnie to słowo. No serio. Xd Długo musiało też to do mnie dotrzeć, aż w końcu wielokrotnie przed zaśnięciem powracała do mnie ta jedna, smutna myśl: iw się skończyło. Kuuurczę. Kiedyś, przyznaję, miałam wątpliwości, czy skończysz bloga, czy coś się nie stanie i nadejdzie ten epilog, czy ja nie przestanę czytać (lol). Nigdy nie umiałam sobie tego końca wyobrazić i przez to nigdy się do niego nie przygotowałam.

      3 lata przygód. 3 lata emocji. Tych dobrych i tych złych. 3 lata chwil pełnych miłości i wkurwu jednocześnie. Z iw to była zawsze taka emocjonalna huśtawka. Zabawa w wesołym miasteczku z Raylie w pasiastych portkach, z laską i nosem klauna, która fundowała niezapomniane przeżycia. No, ja na pewno nie zapomnę tego, co czytałam przez 3 lata z takimi dawkami emocji! Xd Wszystkie te zwroty akcji, zaskoczenia i niespodzianki jakie serwowałaś na każde danie z rozdziałem. Jak wspomnę te moje komentarze, jakie tutaj napisałam… Rany julek. Ile opinii się przewinęło! Bazując na samych opiniach, różnych insynuacjach, jak iw mogłoby się potoczyć, można by na pisać kolejne drugie, wielkie opko, które byłoby ff do iw, albo kilkanaście mniejszych ff shotów. Xdd Pomyślałam sobie, że teraz, kiedy widnieje epilog, mogę napisać bardziej wyjątkowego komcia, aby uwiecznić to epicki zakończenie w jeszcze większej chwale. Xdddd Pomyślałam sobie, że napiszę teraz recenzję całej chamiko opowieści. Czytanie tego potrwa, choć i tak krócej niż okres, kiedy to pisałam. Xd (Weź sięgnij teraz do przeszłości, przywołaj myśli, jakie towarzyszyły Ci na początku czytania!) Ale spróbowałam.

      Uwaga, będzie subiektywnie i szczerze. Jak to w recenzji.

      Pamiętam, jakby to było wczoraj... Nie no, co Ty, to było tak dawno, że widzę to jak przez mgłe. Xd Ale! – opko tak się wyżarło w mojej głowie, że wciąż pamiętam niektóre szczegóły z pierwszych rozdziałów. Prolog. Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Pierwsze wrażenie – fajny pomysł, choć nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, jak zajebisty (no bo serio, super rozwiązanie, żeby umieścić Kimi w pałacu Chase’a, aby miała z nim styczność i odciąć ją od mnichów xdd sprawić, aby Chase wygrał pojedynek z w 40 odc! Geniusz). Przybyłam z bloga o Karince, na którym moja miłość do chamiko była jeszcze w zarodku. Poziom od razu inny. Innym stylem otwierałaś bloga o Karince, innym iw… xD Musze powiedzieć to szczerze: jak otworzyłaś iw spodziewałam się opowiastki, w której chamiko umywa się do poziomu takiego, że po prostu występuje Chase i Kimi, mają jakieś relacje, są w tym samym budynku, o tym samym czasie, ale to wsio. Nic więcej, może jakieś buziaki, ale kto by pomyślał, że to zaraz erotyk powstanie z naturalizmem i psychologiczno-filozoficznymi problematykami! Nie spodziewałam się nigdy, że będziesz pisać naprawdę opko poświęcone pairinowi, który shipujesz, obecnie razem ze mną. Xd Sądziłam wówczas, że nie będziesz miała zwyczajnie odwagi, zwłaszcza że w ówczesnym czasie (niechętnie to przyznaję) dominowało sraikim. Bałam się, że wymiękniesz. Każdy blog ff o Xiaolin musiał mieć ta parkę na celowniku, traktować ją jak wisienkę na torcie… Cieszyłam się, że chcesz się temu zbuntować, choć, powtarzam, nie wiedziałam czego się spodziewać. Szybko stałaś się prekursorką chamiko, choć czy ja wiem, czy iw była pierwszym blogiem o chamiko? Nawet jeśli nie, to Ty pierwsza osiągnęłaś coś, czego nie udało się innym. Otworzyłaś drogę pisarzom chamik, złamałaś pierwsze bariery. Pokazałaś potencjał i nie zginęłaś w Internecie. Pokazała, że o chamiko też można pisać, czego o dziwo nie brało się wcześniej pod uwagę. I, jak pamiętam, cieszyłaś się od początku popularnością większą niż tą, jaką miały sraikimowe blogi.

      Usuń
    2. Iw gdzieś tam zawsze krążyło w blogsferze od początku. Wiadomo, to nie był blog z taką statystyką jak mają ocenialnie, lecz wśród blogów z opkami był jednym z tych, gdzie co chwile pojawiał się jakiś inny czytelnik, choćby nowy anonim. Ktoś zawsze zaglądał, czytał, lub tylko sprawdzał, czy blog nadal dycha. Ja się nie dziwiłam, bo już od pierwszego rozdziału wiedziałam, że mam do czynienia z opkiem nie byle jakim. No kurcze spójrzmy prawdzie w oczy. Każdy pisze, jak pisze i nie każdemu może odpowiadać styl, ekspozycje (xd), ale mimo wszystko oddajmy Cezarowi, co jego -- Ty jako autorka zupełnie inaczej podchodziłaś do swoich treści na blogu od pozostałych. Kiedy podczas czytania takich typowych ałtorek odbiera się wrażenie, jakoby były one na jakimś haju podczas pisania i ich treści powiewają taką totalną tandetą, amatorszczyzną, banalnością w pisaniu po prostu dla popularności, na iw cały czas miałam wrażenie, że Ty wypruwasz sobie żyły przy tworzeniu każdego zdania. Że każdy akapit trawisz parę razy, że się przykładasz, starasz, że zależy Ci na tym, aby stworzyć coś dobrego. A nawet jeśli tak nie robiłaś, bo mi zaprzeczałaś wielokrotnie, choć też przyznawałaś, że czytasz rozdziały iw i sprawdzasz spójność, to może być to znak, że jednak siedzi w Tb jakiś talent i zamiłowanie do czytania sprawiło, że jesteś gryzipiórkiem tej lepszej jakości.

      Miałam co do tego pewność, czytając rozdzały iw, które od początku opiewały w fajne opisy, w jakąś psychologię, jakieś motywy, problematyki – no kurczę jednym słowem wiedziałam, że mam do czynienia z opkiem o tematyce z wyższej półki. I to było fajne. Co więcej, zaczęłaś mnie niechybnie mocno inspirować. Pominę fakt, że byłam (i nadal jestem) strasznie zazdrosna o Twój talent do tworzenia zdań, dobierania ze sobą wyrazów, ale Ty zwyczajnie wpłynęłaś na mnie bardzo pozytywnie. Nie tylko z każdym kolejnym rozdziałem rozpalałaś we mnie większą miłość do chamiko, ale wgl obudziłaś we mnie taką chęć, żeby też pisać dobrze. Przyznaję, że ja wcześniej też pewnie byłam tą jedną z tych wielu ałtoreczek, które piszą dla fejmu, nie patrząc jak. Czytając iw, zapragnęłam pisać dobrze. Z automatu zaczęłam więcej czytać i studiować pisanie. Nie chciałam tak mocno od Cb odstawać, chciałam też się odwdzięczyć, abyś czytając moje chamiko, nie narzekała na styl, opisy (czyli ich brak) w tekście. Po ilu rozdziałach na iw założyłam hb? IW było w marcu, hb w lipscu tego samego roku… No, czyli to były początki iw. Już sam początek był dla mnie mega dobry. XD Wywarłaś na mnie spory wpływ, ale taki, że zmieniłaś mnie na lepsze. <3 Poważenie. Xd Stałam się lepszym człowiekiem dzięki Tb. Xd Odstawiłam nałogowe granie na kompie i odnalazłam pasję w kształceniu się i rozwijaniu moich umiejętności. Byłaś (i nadal jesteś) czymś mega dobrym, co mnie w życiu spotkało.
      Stąd powstała we mnie głęboka miłość do iw. Cokolwiek by się nie działo, byłam gotowa czytać do końca. I nawet, jak się raz popłakałam przy ostatniej decyzji, bo poczułam się obrażona, pojechana, no nienawidzę tego rozdziału, to i tak wiedziałam, że nie porzucę czytania, choćby z samych sentymentów. Ale wiadomo, trzymało mnie też coś więcej. Opko mnie trwale zaintrygowało. Pamiętam, jakie mroczne były dla mnie pierwsze rozdziały na iw. Wszystko widziałam w takich ciemnościach, bo taki klimat intrygujący tworzyłaś. Xd Potem, kiedy wprowadziłaś parę zmian i Kimi z dziwki stała się konkubiną, zrobiło się tak mega kolorowo dla mnie. A początek był w czarnych barwach pisany. Pamiętasz, ile razy ćwierkałam Ci na gg, że mam pietra czytać nowy rozdział? Trzęsłam się, bo zdawałam sobie sprawę, że uderzy we mnie zaraz ogrom emocji, którym mogę nie sprostać. W efekcie w młodym wieku zaczęły mi wypadać włosy, bo tak się denerwowałam niektórymi wydarzeniami. Co dziwne, bo denerwowałam się w pozytywnym przesłaniu. W końcu co to za opowiadanie, w którym nie ma niepewności i zmartwień dla czytelnika?xd Dopiero na końcu był wkurw, którego nie chciałam, ale to już wiesz. xdd

      Usuń
    3. Zaczynało się od Kimi niewolnicy, która naprawdę miała źle w życiu. Ach, jak wspomnę co to się działo, kiedy spotkała się z Chase’em w garderobie Wuyi! Pamiętasz, jak to potem narysowałam?xd (jeny jakie to brzydkie…) Wtedy pierwszy raz się podjrałam, choć nie aż tak mocno i tak naprawdę nadal nie wiedziałam, co mnie czeka. A zaczynała się cała pikanteria. Pikanteria w mrocznej otoczce, w pałacu przesiąkniętym złem, niesprawiedliwością, reżimem. To był taki płomyk w mroku i całe to połączenie działało jak nałóg. No nie mogłam się oderwać od czytania i na tyłku spokojnie usiedzieć. Bawiłam się świetnie przy każdym rozdziale, ale odczuwałam po każdym niedosyt i każdy następny oczekiwałam z olbrzymią niecierpliwością. Wciągały mnie chamiko relacje. To, jak Kimi reaguje na Chase’a, to przesłanie, że może być jakiś romansik ze złym księciem, wielkim i potężnym przystojnym panem… No jaka babka nie lubi takich klimatów?xd Cóż, ja nie sądziłam, że lubie. Dotąd czytałam tylko fantasy, akcja, przygodowe… Uciekałam od romansów wierząc, że to tandeta dla kobiet płytkich. Ale jak zaczęłam czytać iw to tak mnie wciągnęło… tak mi się spodobało! Xd Fakt, momentami nie było fajnie, bo nieraz współczułam Kimiko. Chase zachowywał się jak tyran, znęcał się nad nią, rozbierając ja publicznie, wykorzystywał sytuacje… Nie pochwalałam tego, wiadomo. Marzyłam, aby się zmieniło, żeby Chase od razu jak za pstryknięciem palców stał się dobry i zaczął Kimi kochać, być dla niej jak królewicz z bajki, i żeby się kochali w łóżku jak małżonkowie Ale to nie byłoby naturalne, byłaby nieprawda i takie rzeczy tylko w opkach o bieberze. xd Ale na całe szczęście Ty zrobiłaś inaczej. I dobrze, bo mówię, co to za opko, w którym nie ma tych całych wstepów, trudności do przezwyciężenia, przygód poprzedzających finał. Patrząc teraz na to wszystko wiem, że te wszystkie Twoje zabiegi, w których jednak nie dochodziło od razu do rzeczy, bo przekomarzałaś się z czytelnikiem, wprowadzałaś w błąd i robiłaś coś zupełnie innego, niż on tego chciał, sprawiły, że to opko było ciekawsze. Dobrze, że podenerwowałaś mnie, zwiodłaś, oszukałaś, skazałaś nieraz na długą cierpliwość, usychanie i cierpienie. Te wszystkie problemy zabijały nudność, a także przyczyniły się do tego, że dla czytelnika, a przynajmniej dla mnie, zwykły, niewinny dotyk już na mnie oddziaływał z wielką mocą. Tak samo inne wątki, np. ten z buntownikami, czynił opko większym, nic nie było płaskie, fabuła nie kroczyła prostą drogą, który każdy mógłby łatwo odgadnąć. A teraz, kiedy zna się epilog, jeszcze inaczej można spojrzeć na całą historię. To, co osiągnęłaś, tą inną wersję dla innej wersji, strasznie mnie jara i duże brawa za zrealizowanie tego pomysłu.

      Ten blog zawiera wiele. Przedstawia całą ewolucję chamiko, od drobnego shipowania, po gloryfikowanie wspaniałego potencjału jakiś dwóch nietuzinkowych postaci. XD Zawiera też ewolucję Twoją, samej autorki. Wiele rzeczy wpływało na iw, choćby nasze wspólne oglądanie dram, ale cieszę się, że dałaś radę i zamknęłaś to opko, jako twór, który jest spójny, który się ze sobą zgadza i nie jest żadnym nieudanym eksperymentem. Nie wiem,czy zmienił się Twój styl, ja tego nie umiem ocenić. Powiem tak, jeśli komuś ciężko jest go czytać, to myślę, że tak jest z każdym stylem, bo do stylu trzeba się przyzwyczaić. I to da się osiagąć. Można nadal nie trawić jakiegoś sposobu pisania, ale jednak czytając coś, wchłaniasz zasady tego czegoś, twój mózg wie jak podejść do treści i nie zaskoczy go inny szyk, czy długie zdanie. Myślę, że nie ma wyjątków od tej reguły. Sama też kiedyś miałam tak z iw, że czegoś nie zrozumiałam, albo się zgubiłam, ale to po prostu przeczytałam jeszcze raz zdanie z większym skupieniem i już wiedziałam, co narrator miał na myśli. xdd

      Wraz z epilogiem stwierdzam, bardzo odważnie, że Chase był bardziej głównym bohaterem, niż Kimiko. To jemu fabuła była poświęcona, jego osobie, jego psychice tworzącej problemy i pytani w głowie czytelnika nt tego, czy jest on zły do szpiku kości, czy może tylko się stara być złym, a jednak jest dobry.

      Usuń
    4. Wysunęłaś wniosek taki, z którym nie mam jak się nie zgodzić. Nic nie jest totalnie białe, ani czarne. Istnieją szarości. Nikt nie jest całkowicie zły i nikt nie jest idealnie dobry. To główne przesłanie iw, które tak samo można inaczej odbierać.A to przesłanie wynika z postaci Chase’a – głównego bohatera, o którym prawda mówiąca, jakim jest człowiekiem, zamyka epilog. Chociaż czytało się opko z perspektywy Kimi i to jej psychologia w dużej mierze była rozważana, to tak naprawdę jej psychologia zmieniała się i rozwijała pod wpływem analizowania Chase’a. Ona była taką zmyłką, odciągała uwagę, aby zbyt szybko nie rozszyfrować Chase’a samemu. Jego poszczególne cyferki szyfru miały być odsłaniane we właściwym czasie, stopniowo, i z wielką pompą podsumowane na końcu. Teraz uwaga, bo przechodzę do ciężkich rzeczy (xd).

      Mam nadzieję, że moje słownictwo wystarczy, abym dobrze sprecyzowała Ci to, co mam na myśli.

      W przypadku Kimi i problematyk związanych z jej psychologią, która zmieniła się przez otoczenie i bycie niewolnica, oczekiwało się tego, abyś pisała o tym, jakie to ona ma zmartwienia, jak to się przejmuje. Środowisko i naturalizm wymagało, abyś napisała o tym, co jej dolega, co właśnie przeżywa. Wiele rzeczy było jasnych i zrozumiałych. W przypadku jej chcicy, która jej doskwierała i tych niebezpiecznych uczuć, tego zauroczenia Chase’em, zaczynałam się głowić, snuć domysły i wyobrażać sobie, jak to może się dalej rozwinąć. Kiedy Chase wchodził na scenę, tak naprawdę zaczynało dziać się coś fabularnego, sensacyjnego, autorskiego, nie zaś coś, co wymagały realia, jakie chciałaś nadać opkowi. W przypadku niego… tajemnice były od początku. To tak naprawdę wokół Chase’a najwięcej było pytań. Powtórzę. Nad tym, czy jest on dobry dla Kimi, czy tylko się nabija, czy coś do niej czuje, dlaczego spędza z nią czas, jakim jest człowiekiem i CZY WIE O SPISKU – nad tym było najwięcej zabawy. Najwięcej przeżyć i najwięcej domysłów. To wokół tych rzeczy się krążyło, choć się o tym nie wiedziało. Kimi była powłoką opka, Chase jego duszą i sercem. Opko o dwóch jakby jaźniach, jednej oczywistej, drugiej ukrytej… No do licha, Inna Wersja to zajebisty tytuł! XD Myślało się, że Kimi i jej psychika to centurm, ale nie! To Chase i jego psychika są tym centrum, która oddziaływała na innych bohaterów – to moja teza! On miał wpływ na wszystko. On się zmieniał, wychodził z czymś innym, np. z macankami, zmieniała się Kimi. Wychodził z prezentami, znów zmieniała się Kimi. Robił się zły,wszystko szlag trafiał! Wszystko przez to, że nie było nigdy jasne, JAKĄ psychologię ma Chase. Co siedzi mu w głowie. Czy mu zależy na Kimiko, czy nie. I czy wie o tym zasranym spisku!!! To on jest głównym bohaterem całej fabuły, tylko czytało się o nim z perspektywy jednej z jego ofiar. Ofiar, o którą tak naprawdę cały czas walczył. Jak o tym pomyślę, to się zachłystam. Postać Chase’a jest tak zajebiście skonstruowana… On od A do Z jest zajebisty. Skomplikowany, rozbudowany, ciekawy, niebanalny. Wykreowałaś mega postać i choćby dla niej, nawet jeśli nie jest się fanem chamiko, powinno się iw przeczytać. Przeczytać, żeby nauczyć się i zobaczyć, jak zmyślnie można stworzyć wiarygodną postać, która będzie do opowiadania przyciągać. Kimi można było nie lubić i ona nie musiała być taka, żeby trzeba ją było lubić. Takie moje zdanie, bo ona nie jest najważniejsza. I fakt faktem nie raz mnie wkurzała, głównie dlatego, że nie postępowała tak, jak JA bym chciała. Wiele razy zapominałam, że hej, przecież ona to nie ja, powinnam mieć dla niej więcej wyrozumiałości, aczkolwiek nadal uważam, ze przegięłaś w pewnych sprawach. Xdd Niemniej nie mogę mieć żalu, bo w końcu pisałaś o trudnych sprawach, trudnych środowiskach, z którymi raczej nikt z nas nie miał do czynienia i to nie jest tak łatwo powiedzieć, jak powinno być.

      Usuń
    5. Wiele razy podejrzewałam to, że Chase wiedział o spisku. Ten rozdział, w którym tak myślał o tym wybuchu na jubileuszu zmuszał mnie do tego, choć nie raz miałam ochotę porzucić to myślenie. Ba! Raz nawet chciałam, aby nie wiedział i umarł. Miałam wizje, w której buntownicy go zabijają, Kimi wśród nich wychodzi, a on się tak do niej odwraca… i patrzy z takim niedowierzaniem… I ty przeciwko mnie... Ale walczyłam z tym. Nie chciałam dopuszczać do siebie myśli, że on, ten mądry i z dużym doświadczeniem facet, tak by zbagatelizował taką poważną aferę, która na dodatek wydarzyła się, kiedy on miał styczność z Kimi. Podczas gdy inni pisali Ci, ze głupotę robisz, bo nie wyjaśniasz dlaczego Chase się Kimi interesuje, że piszesz bezsensowny głupi fanfik,bo nie wyjaśniasz wszystkiego w prologu (sik!) ja czułam, że za tym może stać coś poważnego. Co prawda moja wersja była inna niż ta z epilogiem. W sumie miałam wiele wersji. XD Sądziłam też, że może bawił się z Kimi, bo badał wroga, który wysadził bombę, że próbował sprowokować go do kolejnego ataku i może ujawnienia się. Terroryście jednak ucichli, a między chamiko parką zaczęło rodzić się coś bardzo chamikowego. W epilogu dałaś super odpowiedź, która nie popsuła Chase’a. Zrobiłaś tak, żeby było chamikowo, ale jednocześnie, żeby nie było płasko. Chase chciał Kimi pozyskać, bo jest typem wojownika, który walczy do samego końca, który nie chce by coś było dla niego nieosiągalne, zwłaszcza kobiety ( szczególnie po zawodzie z Wu xd – co też fajnie urozmaiciło jego postać i zaplusowało do psychiki!), który się nie podda. Pięknie wplotłaś w to uczucie, które dodatkowo go motywowało, ale nie przygniotło wyniosłości wątku. Nie zrobiłaś jakiejś epickiej, tandetnej miłości typu love story like twilight. Chase chciał wygrać nad dusza i umysłem Kimi, która była trudna. Była naprawdę trudna babką, dużym wyzwaniem, i która uchroniła go przy okazji przed nudą. Wreszcie Chase, koleś, który boryka się z naprawdę trudnym problemem, bo nuda w jego przypadku może zadziałać jak śmiertelna choroba, bawił się przez te wszystkie rozdziały naprawdę nieźle. Może nawet wybawił się za wszystkie czasy, bo nie tylko się pojedynkował z psychiką kobiety, z jej naturą, która jest niezbadana i bla, bla, bla, ale także w nagrodę wygrał jakieś uczucia. Jakąś miłość. Ktoś na niego spojrzał inaczej niż prze te wszystkie pryzmaty narzucające stereotyp, i ktoś dzięki temu mógł polubić go tak szczerze i prawdziwie. Kimi przez całe to swoje zakłamanie i czyny w końcówce, które dla mnie mogą być nielogiczne, bo inaczej pojmuje miłość, mimo wszystko przejmowała się nim. I fajnie to wszystko wyjaśniłaś, uspokoiłaś mnie, odpowiedziałaś na moje pretensje i zarzuty. Dziękuję Ci za to. Nie rozczarowałaś mnie, nawet zaskoczyłaś i przypomniałaś, że z Tobą się nie zadziera, bo potem może kopara opaść. Xddd Naprawdę. Jak dla mnie zakończenie super kończy historię i cieszę się, że buntownicy zginęli, oraz że Kimi jednak nie zginęła, ani że Chase nie zginął, choć przez jakiś czas chciałam, gdyż tak się bałam o niego, w tym znaczeniu, że nie życzyłam mu przeżywania zdrady. No ostatecznie musiałam to znieść wraz z nim i choć dobrze wszystko wyjaśniłaś, szczerze… troszkę ciężko mi wyobrazić sobie ich wspólną przyszłość. W sensie wiem, że się pogodzili i fajnie… Ale jak to oni będą spędzać poranki, gadać… Czy ta zdrada pójdzie w zapomnienie i tak dalej – to wsio pozostaje dla mnie zagadką. Dlatego czekam na shoty. :x

      Oczywiście nie mogę być totalnie na nie, jeśli chodzi o ostatnie postępowanie Kimiko. Jak mówiłam, w epilogu fajnie rozwiązałaś i uważam, że to, jak Chase zrobił super do niego pasuje, to z Kimiko jest tak samo. Ona także postąpiła tak, jak w sumie ona mogłaby to zrobić. Jak obserwowało się Kimi, to ona na iw jest tą postacią sprzeczną, która jest zagubiona. Jest przeciwieństwem Chase’a, który wywiera na nią wpływ wraz z całym pałacem. I chociaż przeszła zmiany, że był okres, w którym była proheylińska to jednak ciężko, aby człowiek zawsze zmieniał się albo na biało, albo na czarno.

      Usuń
    6. Tego mnie nauczyłaś i zdaje sobie sprawę, że Kimi była jednak przez cały swój okres dobra, więc ciężko jej było wybierać zło, czy mniejsze zło na końcu. Wolała nie wybierać. Ok, choć kłóci mi się to z namiętnym uczuciem jakim ma Chase’a darzyć, bo nadal twierdze, że uczucia przytłaczają wszystko, rozsądek i są klapki na oczy. Gdyby nie to, byłabym w 100% na tak, zgadzałabym się. Wracając. Była przez całe życie dobra, fakt, wpadła w złe środowisko, które mogło ja zmienić, ale serce wciąż pamiętało obowiązki i moralność. Tak samo Chase stał się zły, ale oczy on jest diabłem wcielonym? Potrafi żywić dobre uczucia, zależy mu na drugim człowieku, potrafi być miły – to są wszystko dobre rzeczy, więc też nie jest czarny, a Kimi nie jest biała. Stąd była zdolna go zdradzić, działać na szkodę Heylin, poprzez nic nie robienie. Patrząc teraz na chamiko parkę. Oboje są pośrodku, uzupełniają się i wierzę, że mogą dać radę, nie wiem jak, ale mogą, bo nawet jeśli Kimi go zawiodła, może być jego super partnerką, bo będzie taką drugą strona w trudnych decyzjach. Będzie też hamulcem, który zatrzyma go zawsze, kiedy trzeba, zaś on z całym swoim doświadczeniem i mądrością, nieraz pomoże jej iść na przód.

      Super jest iw, czego dowodem są moje liczne rozważania, rozprawki, dyskusje i przypuszczanie pod rozdziałami. To jest chyba najlepszy dowód na to, że nie tylko przeżywałam, ale że opko jest wiarygodne, dobre, bo tak wpływało na czytelnika, że ten tym żył i snuł różne wizje. Mam tak tylko przy najlepszych książkach, KSIĄŻKACH, które piszą dobrzy autorzy z doświadczeniem zawodowym, a tak to żadne opko w sieci, ŻADNE, tak na mnie nie podziałało. Jesteś jedyna i dlatego jesteś moją favourite pisarką w blogsferze. Xd Napisałaś fajną historie, ciekawą, wielowątkową, z różnymi problematykami, z fajnym językiem i stylem świadczącym o Twojej oryginalnej indywidualności (i pamiętaj, aby ją pielęgnować, nie pozwól, by ktoś Cię przerobił i kazał Ci pisać pod czyjegoś smaka – masz pisać tak, żebyś się wyróżniała, a odbiorców zawsze znajdziesz, bo każdy znajduje własny, nikt nigdy do wszystkich nie dociera). Mam nadzieję, że będziesz już tylko szła dalej, że dostanę jakieś shoty do iw, że nie zabraknie Ci nigdy weny ani energii. Życzę Ci jak najlepiej! Dziękuję za wyśmienite 3 lata pełne przeżywania. To opowiadanie na zawsze pozostanie w moim sercu, mogę je tylko i wyłącznie z całą odpowiedzialnością i przekonaniem, polecać wszystkim. Warto przeczytać Inną Wersje!

      Love

      Layali

      PS Standardowo, jak mi się przypomni jeszcze o czymś wspomnieć,co mogłam zapomnieć zawrzeć, dopisze. xdd A jestem pewna, że coś jeszcze chciałam poruszyć... xd

      Usuń
    7. Sis, czytam i zastanawiam się, jak tu odpowiedzieć. Pojechałaś. xD

      Ta historia to, z punktu widzenia mojego, autorki, kompletne coco jambo, ale Ty tak ładnie to określiłaś: powłoka Kimi, Chase dusza serce, ach! <3 I zabraniam Ci myśleć, że kiedykolwiek byłaś ałtoreczką, bo nie byłaś i nigdy nią nie będziesz. Wzruszyło mnie, że uważasz iw i mnie jako coś dobrego, ale ja Ci powiem, że mogę to samo powiedzieć o Tobie. Nauczyłaś mnie, jak tu kombinować, żeby nikt się nie skapnął, co zamierzasz i wierzyć w siebie i swoje twory. Nie powiem, wzrusza mnie również, że odeszłaś od czasochłonnych i bezsensownych gierek na rzecz rozwijania swych talentów. I chamikowania! XD Nigdy tego nie zatrać.
      Tak dalej czytam Twoje komentarze i rumienię się bardziej, zwłaszcza że wiem, że iw w wielu miejscach nadaje się do gruntownej poprawy. xd
      Wiesz, ja sama nie podejrzewałam się, że to skończę. Bo na początku pisałam trochę dla jaj, ot, będzie co będzie, miałam przed oczyma ten epilog, kiedy buntowników spotyka śmierć, ale nigdy nie przypuszczałam, że ten mój plan na opko tak bardzo się rozwinie i powstanie kilka wątków, z różnymi postaciami i tak dalej... ja sprzed 3 lat nigdy czegoś podobnego nie planowała! xd To miała być trochę głupiutka historyjka grająca na emocjach, ale dość płytka... a tu szok, nigdy w nic tak się nie wciągnęłam. xd
      Cieszę się, ze dostarczałam Ci tyle frajdy i emocji (choć z tym drugim bywało różnie, zwłaszcza ostatnio). Piękne były nasze początki chamikowania i siostrowania! xD
      Pewnie za jakiś czas, jak się namyślę, odpowiem Ci głębiej na tę recenzję że tak powiem, ale na razie po prostu jeszcze raz podziękuję, że mnie wspierałaś i po prostu wytrwałaś.

      Ja bardziej love!!! <333

      Usuń
  2. Trochę mi smutno, że to już koniec, ale wiadomość o shotach mnie pocieszyła xd obserwuje twój blog od ponad dwóch lat i zawsze z niecierpliwością wyczekiwałam nowych rozdziałów <3 przyznam,że to najlepszy blog jaki czytałam <3 podobała mi się zawiła i skomplikowana fabuła i sam wątek miłosny ( a jestem osobą która nie znosi romansów) dla mnie był fenomenalny :) życzę weny i więcej pomysłów na nowe chamiko historie :)
    Aziza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że to napisałaś. :D Chciałam stworzyć inny romans, z miłości niby niemożliwej i niezdrowej, a przy tym jakieś inne wątki - fajnie, że ktoś to kupił. :D Mam olbrzymią wenę na takie shoty, dlatego polecam Bibliotekę, bo ostatnio zwiększa nam się aktywność. :D
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  3. Och. A więc koniec nareszcie nastał.:
    Nie spodziewałam się jedynie ze tak szybko... A również i zakończenie mnie zaskoczyło, naprawdę myślałam, że Kimiko najpierw wypije truciznę, a zaraz po niej zrobi to Chase... Ewentualnie Chase z żalu popełni samobójstwo, a zaraz po tym dołączy do niego Kimiko. Cóż, zaskoczenie było niezłe ~
    Jak już kiedyś wspomniałam, nienawidzę Chamiko. Khem, tzn oprócz Twojego xd
    Już kiedys się tu wypowiadalam na temat jak tu zawędrowałam itd, więc nie będę się już zbytnio powtarzać.
    Aczkolwiek~
    Kocham to, ubolewam całym swoim serduszkiem, że to już się kończy ;-;
    Jedynym pocieszeniem są przyszłe chamiko (ćśś...). IW była wspaniała. Serio. Mocno, mocno przeżywalam to, tworzyłam w myślach fanfik do IW,czyli robiłam cos, co robię zazwyczaj przy najfajniejszych dziełach, ktoŕe czytam/oglądam. Zwłaszcza ze IW poruszyła moje serduszko, boski Chase, ludzka Kimiko. No cud, miód i orzeszki!
    Pozostaje mi czekać na kolejne twory i mam nadzieję, że weny nigdy Ci nie zabraknie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Twoja opinia to już w ogóle mnie cieszy, bo stoisz po drugiej stronie barykady, a mimo to dałaś mi szanse i nie chcesz obrzucić teraz pomidorami czy coś! xd

      Dziękuję ślicznie, oby moje następne twory były zdecydowanie lepsze. ;D
      Pozdrawiam! <3

      Usuń
  4. chyba sobie żartujesz z tą końcową sugestią, co? napisałaś taką piękną wersję Chase'a żeby mi znissczyć swiatopogląd o "laskach nawaracających facetów, bo ci umierają z miłości" to były piękne 44 rozdziały, ale błagam zostańmy przy tej ilości (no chyba, że chcesz jeszcze napisac coś krótkiego o ich dzieciach haha)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niczym nie żartuje, jest jak jest. :D He, ciekawe, ilu osobom mogłam zniszczyć światopogląd w wielu sprawach poruszonych na tym blogu. xd
      Może powinnam zaokrąglić do 50? XD Wiesz, to będą shoty bardzo niezobowiązujące. Jak ktoś chce końca historii na tym etapie - nie chcę mu jej niszczyć. Ale kusiło mnie napisać 2 serię, jednak wiem, że może być ciężko zaczynać taki duży projekt, bo... życie ;-; Z drugiej strony boli mnie serce na myśl, że nie pokażę Wam tych pomysłów na to, co może być dalej... Za bardzo przywiązałam się do tych bohaterów xD
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  5. Skomentuje jutro, ale tymczasem: Czy można uznać tym samym, ze Kimiko jest nieśmiertelna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak podpowiada Ci intuicja czytelnika? ;D

      Usuń
  6. O kurde, siostro. Rozwaliłaś system. Co jak co, ale "szczęśliwego" zakończenia się nie spodziewałam. Naprawdę. I genialnie wymyśliłaś to z punktem widzenia Chase. Jak czytałam to, aż szczęka mi opadła. Tak pięknie wszystko zaplanowałaś. Majstersztyk. Genialnie zakończone opowiadanie. I faktycznie, czytając je od nowa na pewno każdy teraz będzie zwracał uwagę na zachowanie Chase.
    Że on to wszystko przewidział na samym początku. W sumie jakoś to mnie nie dziwi.
    Pamiętam jak przez całą historię cały czas zmieniałam o nim zdanie. Raz go lubiłam, raz był dla mnie zagadką, nie raz życzyłam mu śmierci. Był tak skomplikowaną postacią jak na faceta przystało! Po tym wszystkim jak wyjaśnił co czuł, co myślał, co knuł, przyznam szczerze, że nie opowiadał to tylko Kimiko, ale też mi. Przekonywał mnie do siebie. I te pytanie na koniec "Teraz powiedz mi, jakim widzisz mnie człowiekiem?" Serio, takie podsumowanie całego opowiadania, całej historii i zmusza do przemyślenia pewnych kwestii.
    Plus, trochę wzruszył mnie moment o tym, jak Chase wyjawił co szepnął na ucho Hisoce. "Twoja śmierć ja ocali" A ona mu to wybaczyła. No kurcze, to takie pięknie i tragiczne zarazem. Przeczytałam to rano na zajęciach, a dalej jak o tym myślę, to w mojej głowie odbija się jedno wielkie "wooow". :D
    Także szacun <3
    Plus, chce jeszcze dodać, że niesamowicie podziwiam Cię, za Twoje starania przy tym opowiadaniu, a szczególnie chodzi mi o różne ciekawostki dotyczące Chin. Powiem Ci, że paru rzeczy i ja się nauczyłam ^_^
    Na koniec powiem, że nie dodawałabym szotów do tego opowiadania, a przynajmniej nie takich gdzie głównymi bohaterami jest Chase i Kimiko. Np o Jebaku coś - spoko. Ale tą historię dla mnie zakończyłaś w idealnym momencie. Po prostu perfekcyjnie :D

    Drugiego bloga postaram się ogarnąć w niedługim czasie. Mam jeszcze sporo zaległości. :D

    Pozdrawiam i weny <3333

    IW zostanie w mej pamięci. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A wiesz, że jesteś najdłużej czytającym mnie czytelnikiem? xD Fajnie było tak plątać fabułę, choć nie wiem, jakim cudem sama się w niej nie pogubiłam. xD

      Usuń
  7. Wymiatasz. Tym epilogiem wygrałaś wszystko! Jesteś świetną pisarką!
    Weny na następne dzieła. Szkoda, że to już koniec tego bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 A ja się cieszę, że dobrze się bawiłaś! :D
      Zapraszam więc na moje inne "dzieła", nie wiem, czy tak samo fajne, ale ja się z blogosfery na razie nie ruszam. xD

      Usuń

Obserwatorzy

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty stanowią wyłączną własność ich autorki – Raylie. Kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie tekstów w innych celach niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.