środa, 31 grudnia 2014

Rozliczenie





Odzyskałam sprzęt! Na ostatni dzień 2014! XD Szampańskiego  Sylwestra, moi kochani! Szczęśliwego Nowego Roku!

Jak tak myślę nad tym, jakie inne rzeczy czekają na biedną Kimi, tym bardziej jej współczuję. Serio. Rozważam, czy by jej nawet czegoś nie odciąć tak w ramach kary... nie, to nie włosy. xD
Za dużo "Piły".

40 komentarzy:

  1. Tak się nie robi nie - nie kończy się w takim momencie! Ja Ci tak nie robię, inni na pewno też Ci tak nie robią, więc czemu Ty tak postąpiłaś i urwałaś tak nagle....?! Wiedziałam, że tak będzie; weszłam, powierzchownie sprawdziłam długość i nawet zdążyła ogarnąć mnie myśl, że może jednak rozdział mnie nasyci... Gdy zaczęłam czytać, tak bardzo się wciągnęłam, aczkolwiek większa treść rozdziału pisana była w towarzystwie dominującej Wuyi, gdzie chamiko fragment stanowił koniec, zwieńczenie, jak wisienka na torcie, w ogóle mi nie przeszkadzało. Zwyczajnie w świecie wkręciłam się, tak mocno zatopiłam się w tekście, że aż... argh... xD
    Ciekawie tak po długiej narracji pisanej poniekąd z perspektywy Kimiko, przeczytać z punktu widzenia Wuyi. Logicznie posunięcie, które odpowiedziało mi wreszcie na pytanie: co się z tą Wuyą dzieje, po co została wprowadzona w wcześniejszym rozdziale na taki dosyć spory kawał fragmentu, gdy teraz nie ma o niej nic - tzn, aż do teraz. To samo tyczy się wojowników z podziemi.
    Ale najpierw o Wuyi: głupia, stara cipa. xD Nie wiem, co jej się usrało w tej głowie, że myśli o księciu w ten sposób i robi sobie nadzieję na to, że on kiedyś spojrzy na nią jak na kobietę. Jej czas przeminął, niech spędza czas z Jackiem, który widzę pozyskał nowe stanowisko. Kelner, prywatny służący. Nawet ma własny uniform. xd No, lepsze to, niż żeby właśnie krzyczał jak baba, rozdając kotkom ochłapy mięsa. Eh, Wuya, Wuya, mało ci? Masz komnaty, w których panuje luksus i wygoda, sługę, który spełnia twoje zachcianki i herbatki przynosi, a tobie jeszcze mało? Mocy nie dostaniesz, księcia też nie! Czyli wydarzenie z jubileuszu, w którym Kimiko odegrała rolę miss Heylinu nadal boli brzydką wiedźmę... jak mi przykro. xd
    Z kolei taki Nefraim po trochu cieszył oczy... tudzież np. nogami Japonki! Ha, dobre dialogi, świetne wręcz. No tak, nie zna się za bardzo na "rasach", więc miał prawo pomylić Kimiko z byciem Chinką. Niech spada na drzewo.. On, Raimundo i cała ta banda której... UDAŁO SIĘ DORWAĆ DO BRONI? JAK? Chaaase ! Gdzie jesteś? Zamach szykują! Nie, nie, nie, niee, nie podoba mi się, nie chcę czegoś takiego, nie chcę, żeby dobro wygrało, cholipka no! xD Mają siedzieć i w spokoju czyścić kible! Raimundowi przydałoby się więcej blizn na ciele, może by się bardziej pokruszył i całe resztki jego temperamentu odeszłyby. Aż zapragnęłam, żeby książę po prostu ich zabił - czemu nie tego nie robi? Przeoczyłam coś, lub zapomniałam? Czy to ma związek z tym, że książę był jednak dobry i jakby nie patrzeć, nawet w kreskówce miał pewne hamulce...
    Tak czy inaczej, ostatni fragment... o rany, rany. xD Jak Wuya wreszcie znalazła księcia za tym stołem razem z... piękną, czarnowłosą... "prostytutką" (a więc tak jest widziana w oczach wiedźmy i pewnie też i księcia), normalnie serce mi podeszło. xD Całkiem mnie treść pochłonęła i chciałam płakać, gdy suwak dobił dna strony, a ja sama zobaczyłam pogrubioną czcionkę świadczącą o końcu rozdziału. T_T To "Wynoś się" - zajebiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite, jak Chase potrafi być wyprany z niektórych uczuć, jak np. z wstydliwości. Co prawda, to Kimiko była praktycznie cała naga i doznawała przyjemności, to jednak jego ręka świdrowała w dole i obecność Wuyi normalnie powinna przysporzyć na jego piękna twarz jakiegoś rumieńca, a tu nic, pełne opanowanie. Na stół jedynie rzucił Japonką i kontynuował. xD Ta zachłanność i opanowanie... o żeż...
      Cieszę się, że jednak wiedźma długo nie wytrzymała i wybiegła stamtąd. Ta komenda "Twoja kolej" była wystarczająco znacząca. :D Już sobie zaczęłam myśleć: no dobra, jak ona mu obciągnie, to on już na pewno nie wytrzyma i zrobią to, i może on się zakocha, i będzie jakiś pseudo happy end...
      Ale nie, bo po co, lepiej przerwać, u mnie pozostawić niedosyt, a sobie zrobić duże wyzwanie, bo teraz musisz to dokończyć i przeznaczyć rozdział na TO! Chyba, że zrobisz jakiś przeskok, ale dobrze Ci radzę - NIE WAŻ SIĘ.
      I jeszcze na koniec, co do tych kotów... Super pomysł z tym, żeby były świadkami tego, jak Kimiko sprośnie oddaje się księciuniowi. Jak ta wieść się rozejdzie, biedna niefajnie co prawda będzie postrzegana w oczach innych, ale no... książę dostanie +100 do zajebistości i do panowania. Ojej, a co to będzie, jak Raimudno i Clay się dowie?
      Świetne zakończenie bieżącego roku! Biorę to za jednoznaczne otwarcie też nowego i zaspojlerowanie, czego możemy się spodziewać w 2015! ;D hłe, hłe.
      WENY! DUŻO WENY!

      Usuń
    2. Czyli chcesz, abym opisała, jak Kimi robi loda Chasowi. Zapiszę sobie to życzenie, aby nie zapomnieć. :D

      Gdzie się tam będzie książę wstydził przed kotkami i jakąś czarownicą. Sami swoi. xD
      I tak, chciałam poświęcić rozdział Wuyi i jej zazdrościom, złościom, smutkom, spędzaniu swych nudnych dni na znęcaniu się na d Jackiem. O głupkach z podziemi też coś wypadało napisać. Ale serio, wywaliłabym ich wszystkich i pisała tylko o Chamiko. Hehe, zamach szykują, bo Michael uruchomił swoje kontakty. :D
      Chase nie może zabić reszty mnichów, bo są mu potrzebni - no wiesz, pokonani wojownicy, kandydaci na nowe kotki.
      Dzięki, weny potrzebuje. Bo zbliżamy się do końca. Smutnego/radosnego końca(niepotrzebne skreślić). I TOBIE WENY! Ja chcę nową notkę na Heylin Beast. :D

      Usuń
  2. Rany, chciałam skomentować z konta mojego taty. xD Prawie by tak się stalo... na szczęście prawie @_@
    Szkoda, że mnie nie powiadomiłaś, to bym wcześniej przeczytała :< Blogger ostatnio mi szwankuje i pokazuje mi nowości sprzed dwóch tygodni, super. :D
    No dobra, zaczynam tworzyć mój komentarz.
    Bardzo podobał mi się ten rozdział ze względu na to, że przedstawiłaś sytuację z perspektywy Wuyi. Takiego czegoś się nie spodziewałam, ale bardzo miłe zaskoczenie. Moim zdaniem świetnie ją przedstawiłaś, także jej uczucia względem całej sytuacji, w której się znajduje. Po prostu idealne odwzorowanie tej podłej czarownicy. Jako postać to ją nawet lubię. Bardzo spodobał mi się pierwszy akapit o kreskówce i autorce. Aż się zaśmiałam. :D Dystans do siebie masz bardzo dobry.:DDD I znowu od chodzę od tematy, ale w sumie o tym wypadałoby wspomnieć. Ucieszyło mnie to, że zobaczyłam Jacka, choć nie zrobił nic głupiego i jackowatego jak to ma w zwyczaju to dobrze było o nim choć przez chwilę poczytać. Normalnie mogłabym jeszcze napisać o tym jak uwielbiam twoje opisy, ale ty to chyba wiesz, bo w sumie są tak genialne że cieżko mi o tym nie wspomnieć pod każdym rozdziałem.
    A ten w szczególności na pewno zwaliłby mnie z nóg jeśli bym stała, ale na szczęście leżałam sobie wygodnie w łóżku. xD
    Przejdę teraz do fragmentu z Rajem. Ale zanim przejdę do mojego ulubionego momentu z nim to przyznam, że on zachował troche swojego charakteru i podoba mi sie to jaki się stał. chociaż czyści kible to uważam, że jest mega. Na sam początek zaserwowałaś nam przekleństwa, które mnie rozbawiły i po raz kolejny się zaśmiałam. :D A teraz przejde do ulubionej części z Rajem. Rany, jak ja czekałam na ten moment kiedy on sobie uświadomi, ze Kimiko może być w naprawde okropnych tarapatach! Jejejejeje! :DD Jak ja się cieszę i rany co teraz będzie? Może będą próbowali ją uratować, a ona się im sprzeciwi? Wiesz, zaczynam kibicować w finale Xiaolin. Uwielbiam, ale w tej scenie Raj... no nie wiem. Coś takiego sobie pomyślałam "rany, biedaku, ty czyścisz kible i chcesz uratować świat. jestem po twojej stronie!" XDDD Jest prawie jak kopciuszek xD Choć chce dla nich szczęśliwego zakończenia, to nie chcę go dla Kimiko. Wydaje mi się, że ona zdecydowanie przejdzie na stronę Heylinu i będzie walczyć przeciw swoim przyjaciołom. Myślę, że lepiej będzie jej po stronie Chase, choć on jest taki okropny. Tak, zły, okropny, bezwględny, ale dziewczyny go lubią. xDDD
    Powiem ci, ze ta scena z jadalni była... hmm... nie wiem w sumie jak to nazwać. xD Zastanawiam się tylko jak bardzo jeszcze chcesz poniżyć Kimiko. :D Kiedy Wuya przyglądała się ich wyczynom to muszę przyznać, że myślałam o Kimiko podobnie. Jak bardzo jej psychika się złamała. Dziwnie to zabrzmi, ale to po prostu fantastyczne. xD W sensie, że ty to tak genialnie wykreowałaś. Nic nie stało się z niczego i to trwało. W sumie sama nie wiem jak się czuje gdy czytam o Chase i Kimiko. Z jednej strony strasznie szkoda mi jej, bo była kimś, a z drugiej szczerze się chwilami jak głupia ciesząc się, że oni są razem. Choć Chase zdecydowanie nic do niej nie czuje - takie mam wrażenie. I skoro jesteśmy za połową to się zastanawiam czy kiedykolwiek będzie w stanie po czymś takim wykrzesać do niej takie uczucie jak miłość? :D A może to właśnie chcesz nam zaserwować? Bezgranicznie oddanie Kimiko i Chase, który traktuje ją po prostu jak pionka. Jestem pewna, że cokolwiek wymyślisz na pewno będzie genialne! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogolnie to miałam taką dziwną nadzieje czytając jak Chase rzuca Kim na stół, że Wuya nie pozna, że to własnie ona. Z resztą po tym rozdziale zdałam sobie sprawę, że nigdy nie chciałabym być niewolnicą Chase.XDD Takie upokorzenie jakiego doświadczyła nasza japonka obiegnie cały pałac i na pewno Raj i Clay się o tym dowiedzą. Pytanie brzmi, jak zareagują? I co na to Kimiko kiedy oprzytomnieje? Bo jak na razie wydaje się być ogłupiona Chasem (zdarza się, nie winię jej XDD). Ciężko mi przyjąć jedno stanowisko, ale wiem jedno - na pewno chce czytać dalej i wiedziec jak to się potoczy. :D

      Chcę ci jeszcze podziękować za komentarze u mnie! :3 Jak zwykle poprawiły mi humor. I cieszę się, że kojarzysz Lemberta (jako jedna z niewielu) i tak, był czarownikiem. :D Będzie go niedługo dużo. xD I fajnie, że lubisz Mel. W sumie ja też ją lubię. W pierwowzorze miała być najstarsza, słaba i chamska dla Faldia XDD

      Pozdrawiam! ^_^

      Usuń
    2. Został mi jeszcze jeden rozdział do nadrobienia, więc uważaj tam. :D Kojarzę Lamberta bardzo dobrze, bo był bodaj przystojnym brunetem i nie chciał Mel(w pierwowzorze złą babą?! XD) w wyrku, gdyż za młoda dla niego. Pewnie dlatego zapamiętałam. xD

      Jeju, ja bym cię wyściskać mogła, tyle komplementów mi serwujecie... *_*
      Ano, nie ma to jak nazwać się cipą wciągającą kokę. xD Takie moje niby rozliczenie z własną twórczością. Wiem, że Jack nie zrobił niczego na swoje możliwości, ale... prawda jest taka, że niestety nie czuję jego postaci. ;< O Raiu mogłabym pisać, wkładać mu w usta przekleństwa i na tym jechać, ale Jack... to taka charakterystyczna, komediowa postać. Nie potrafię go udźwignąć. Chyba za poważna jestem. T-T
      Na pierwszym blogu pisałam z perspektywy kilku bohaterów, tu właśnie ograniczam się do Kimiko... niezbyt mi się to podoba, oprócz Wuyi napiszę też coś z perspektywy księcia. :D
      Jeju, jaka rozkmina: czy Chase ją pokocha czy nie? XD Nic nie zdradzam. Wszystkiego dowiesz się w ciągu paru miesięcy... raczej. xD
      Raimundo się buntuje, co to będzie, co to będzie? Heh, fajnie że trzymasz kciuki za Xiaolin. Jakkolwiek lubię Chase'a, to zło nie powinno rządzić. Nawet w kreskówkach i chorych opkach. xD Ale nie bierz tego za spojler. :D
      Dziękuję za komentarz, również pozdrawiam. :* I weny!

      Usuń
    3. już nie jeden, a dwa! hehehehehe. Jestem wredna xDDD
      Tak, wszystko co wypisałaś na temat Lemberta się zgadza. :3 Mel nie była zła, Mel miała być zakonnicą i nie mogła wtedy se pozwolić na miłość xD

      Cóż, te komplementy sa w pełni szczere i zasłużone. Mówię ci z ręką na klawiaturze. :D
      Nawet tego nie zauważyłam, że ci tak ciężko idzie pisanie głupot z Jackiem. Jakoś tego nie odczułam, może własnie dlatego, że go dużo nie ma. Ale do dziś pamiętam jak wspomniałaś o jego podpisanym bucie że to lewy czy prawy : DD W sumie ja np mam problem z opisem uczuć tych szczególnie związanych z bólem serca. xD
      UUU! nie moge się doczekać na rozdział z perspektywy księcia! :D Ale mnie nakręciłaś na to. No dzięki. XD
      Paru miesięcy.. Ah. :D a ile jeszcze rozdziałów planujesz tak mniej więcej? xD
      Moje odczucia są podobne, że zło nie powinno wygrać. Też lubię Chase i w sumie to dzięki tobie i relacji Karina x Chase. Nigdy wcześniej nie wgłębiałam sie tak w jego postać. Był dla mnie dobrym złym charakterem i do tego diabelnie inteligentnym i nigdy nie mogłam przeboleć tego, ze tak interesował się Omim, ale cóż.. potem mi to wisiało. XD W ogóle zastanawiam się, bo tą postać pominęłaś, co z hannibalem fasolką? xD

      Usuń
  3. to jest boskie!!!!
    ~B

    OdpowiedzUsuń
  4. I dlaczego nazwanie Chase'a per "gówniaż" wywołuje tyle radości na mej twarzy? XD Świat stanął na głowie,a ja chyba zaczynam lubić Twoją Wuyę, Rayli-san C:
    Bardzo przyjemnie się czytało o przeszłości naszej jedynej i niepowtarzalnej wiedźmy. A skoro Chase tak uwielbia bawic się w swatkę, to może niech ich węzłem małżeńskim połączy! Oboje na pewno się ucieszą xD Ah, ileż ja bym miała radości XD
    Raimundo, skarbie, ty się lepiej streszczaj z tym powstaniem, zanim twojej przyjaciółce całkowicie psychika siądzie!
    Raylie, łaskawie proszę o nie pozbawianie Kimiko kończyn, na sali jest osoba, która słabo znosi widok kucharek z zabandażowanymi kikutami X.x Poza tym, jak ona będzie wyglądała, taka sponiewierana? ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, iż Wuya jest w gruncie rzeczy dla Chase'a "starowinką", że tak Claya zacytuję. :D
      Pewnie nie tylko Ty miałabyś z tego radość, ale nie krzywdźmy tak strasznie biednego Jacka... nawet wrogowi bym takiej żoneczki nie życzyła. xD
      Ależ jak obcinać to tylko paluszek, uszko; wtedy Chase jeszcze się jakoś nie obrzydzi, więc nie bój nic. Ale ok, będę mieć Twą prośbę na uwadze. Może... xD

      Usuń
  5. kocham kocham kocham....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To postaram się, by w następnym rozdziale było więcej powodów do kochania. :)

      Usuń
  6. Mówił Ci już ktoś, że motyw uganiającej się za księciem Kimiko jest świetny? I to królowanie Chase nad nią :D Oby więcej takich fragmentów! Masz fantastycznego bloga i opowieść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze nikt. xD A przynajmniej nie tak wprost... czytelnicy chcą relacji niewolnica-pan. Następny rozdział to wszytko przyniesie. I będzie taki trochę nienormalny. Czasem się siebie boję. xD
      Dzięki! :D

      Usuń
  7. jeżeli Kimiko dostaje takiego orgazmu od samej palcówki i to jeszcze nie głębokiej, bo nie przerywa jej błony to niech nie próbuje tylko ściemniać, że nie leci na Chase =_=

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, a jeśli dojdą seksy właściwe, to co wtedy? Wykituje w ramionach Chase'a? :O
      Teraz sobie myślę, że byłaby to bardzo przyjemna śmierć. xD

      Usuń
    2. O nie tylko jej nie uśmiercaj! Sorki, że ja tak tu się wtrącam xD Fajne spojlery :PP

      Usuń
    3. Niczego nie można wykluczyć. :3
      Layali ma talent, nie? :D

      Usuń
    4. Nom :P Pamietaj, ze jesteś moim autorytetem ^^ Naoglądałaś się piły? O nie, czy mam się spodziewać podobnych scen rozrywania twarzy przez czarne kolczaste urządzenia?

      Usuń
    5. Powinnam ci to już powiedzieć przy wcześniejszym rozdziale.
      Twoja historia Xiaolin jest ohydna... Jaki rodzaj człowieka ma czelność w taki sposób prowadzić opowiadanie?!
      Czytając to opowiadanie można się poczuć jak w jakimś burdelu z tanimi dziwkami i notoryczną przemocą.
      Piszesz z kimś to opowiadanie? Cytuję ,,Takich pierdół jedna osoba by nie wymyśliła"
      Masz talent pisarski, potrafisz zachęcić statystycznego czytelnika do zagłębienia tajemnic historii pisanej przez twoją osobę. Nie zmienia to faktu iż swoje zdolności skupiłaś na tworzeniu tego bloga i je nieświadomie sama niszczysz. Sama spójrz. Z tego co zauważyłam to jeszcze zaledwie rok temu prowadziłaś aż trzy blogi w tym dwa o Xiaolin a teraz co? Rozumiem że masz inne obowiązki takie jak szkoła czy rodzina ale chyba sama widzisz że swoją twórczość skurczyłaś tylko do ,(Innej wersji). Może i źle zrobiłam pisząc tego komcia, może powinnam sama się sobą zająć a nie wpieprzać się w twoje opowiadanie.
      Miłego dnia i powodzenia z opkiem. Yosuki.

      Usuń
    6. Jaki hejt, czy to z powodu motywu chase x kimiko? Dlaczego w burdelu itd skoro mamy zabawę z psychologią, jak to dziewczyna bije się z syndromem sztokholmskim i "zakochuje" się? Chyba obecność erotycznych fragmentów, które zostały wprowadzone dopiero teraz i to nie w jakiś ohydny sposób, bo przecież nikt nie cierpi, cię tak razi. W takim wypadku się nie czyta i nie obraża "jaki rodzaj człowieka ma czelność w taki sposób pisać". I jaka notoryczna przemoc? Argumenty?
      Myślę, że Raylie-sama przeszła do pisania tylko na jednym blogu, bo na jednym chce się skupić i doprowadzić solidnie do końca, a jeszcze tematyka pary jest lubiana i wszyscy są ciekawi czy chase pozna prawdziwą miłość czy nie. Nie rozumiem w ogóle jaka to ma być argumentacja i kontekst z tym, że niszczy swoje zdolności do pisania tylko jednego bloga...
      Tak, powinnaś się nie wpieprzać w opowiadanie, którego nie rozumiesz, czy motywu na wejściu nie możesz już zdzierżyć.
      ~B

      Usuń
    7. Yosuki próbuje wyrazić swoją opinię. Szkoda tylko, że zamiast zastosowania zwięzłej krytyki, opartej na wartych uwagi argumentach, ogranicza się do pozostawienia "komcia" w charakterze "hejt dla hejtu". Na pewno zna się na rzeczy i pisze lepsze opowiadanie, że tak śmiało inne potrafi wrzucać do najgorszych kategorii. :) Może nawet zechce się pochwalić swoją twórczością?

      Usuń
    8. Chyba nie rozumiem. W swoim komentarzu chciałaś mi przekazać, że zamiast jednego bloga o Xiaolin, powinnam pisać wszystkie trzy na raz, tak? Wierz mi, bardzo bym chciała, no ale napięte życie prywatne skutecznie mnie od tego odciąga. Po prostu nie jestem w stanie skupić się na trzech opkach równocześnie. Jak tylko skończę z IW, wrócę do xiaolin-iv oraz całej reszty oneshotów na najnowszym blogu. :) Uwierz, lepiej skupić się porządnie na jednym opowiadaniu i napisać je porządnie, niż sklecić trzy byle jak(i to, o zgrozo, o tej samej tematyce, - wiesz, jakie to ciężkie! XD).
      Dalej, piszesz, że IW jest ohydna. Czyli nie podoba Ci się erotyka i przemoc. Ale zrozum, ja mam dziewiętnaście lat - dobra, prawie dwadzieścia, ale powiedzmy, że nadal jestem dzieciakiem - więc proszę, nie oczekuj, iż będę całe życie pisać o nastolatkach ganiających się wokół drzewa. To mnie nie kręci, serio. Wprowadzam motywy z "dziwkami i przemocą", bo taką sobie koncepcję wymyśliłam; chcę spróbować czegoś innego, wykorzystując do tego - wręcz idealnie się nadający - świat Xiaolin. Jeszcze podepnę się pod wypowiedź B: wbrew pozorom to nie jest płytkie opowiadanie o pieprzącej się parze. Przy kreacji Kimiko(tak jak Eme na pierwszym blogu) kierowałam się naturalistyczną koncepcją człowieka, według której życiem ludzi władają popędy, zaś ten seksualny jest najsilniejszy. Nie unikajmy pewnych tematów, zwłaszcza wówczas, gdy bohaterowie nie zachowują się tak, jakbyśmy tego chcieli, bo grzeszą, co jest ludzkie(złe), ale niestety nam, w życiu codziennym, nieustannie towarzyszące. Nie, z tych bohaterów nie zawsze należy brać przykład. Pragnę też zaznaczyć, że mimo iż piszę o hm... zepsuciu głównej bohaterki oraz otoczeniu w jakim przyszło jej żyć( w końcu pałac księcia ciemności, no heloł, tam kucyki pony nie wymiotują tęczą gdzie popadnie), wcale nie oznacza, że w jakikolwiek sposób to gloryfikuję, a IW ma przekaz: "hej, uprawiajmy seksy jak zwierzaczki w czasie rui". Staram się - huh, mam nadzieję, że większość to dostrzega - pokazać, iż każde takie wydarzenie pozostawi ranę na duszy i psychice człowieka: prędzej czy później, człowiek odczuje wagę swych czynów (a to z Kimi już się dzieje - jest rozdarta, czuje wstyd, no ale nie może nad sobą zapanować - wiesz, naturalizm, popęd etc.), i jeśli nie doprowadzi do jego autodestrukcji, to do (no, z braku lepszego słowa) nawrócenia. Którą z dwóch dróg wybierze smok ognia? A może znajdzie złoty środek? - nie zdradzę. :x
      Piszesz z kimś to opowiadanie? Cytuję ,,Takich pierdół jedna osoba by nie wymyśliła" ---> zapewniam Cię, iż te wypociny to wyłącznie moje dzieło. To, że mi Layali rysuje (cudne, cudne! *_*) fanatry, nie oznacza, że pisze ze mną, a po wypowiedzi i, generalnie kontekście, wyczuwam, iż to o nią Ci chodzi, mogę się mylić, a w razie czego zwrócę honor.
      Mam nadzieję, ze wszytko wyjaśniłam; jeśli masz inne wątpliwości, pisz śmiało ;)
      I dziękuję za to, co powiedziałaś o talencie, ale myślę, że jeszcze długa droga, bym (choćby te erotyczne fragmenty) pisała w miarę przyzwoicie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    9. I, oczywiście, dzięki, dziewczyny, za wsparcie! :)
      W sumie sama napisałam, że można się wyżyć. :D Szkoda tylko, że krytyka nie była poparta argumentem, pech. Może kiedyś.

      Usuń
    10. nie ma sprawy :)
      ~B

      Usuń
    11. Layali, tak się składa, że Yosuki nie napisała komentarza w formie "hejt dla hejtu", jak to ujęłaś, tylko dosadnie wyraziła swoją opinię, powiedziała, co jej się nie podoba. I ma do tego prawo, tak jak Ty masz prawo jej odpowiedzieć i stanąć w obronie przyjaciółki. Jednakże stwierdzenie "Na pewno zna się na rzeczy i pisze lepsze opowiadanie, że tak śmiało inne potrafi wrzucać do najgorszych kategorii. :) Może nawet zechce się pochwalić swoją twórczością?", które aż ocieka "oryginalnością" jest chamskie i sugeruje, że jedynymi osobami, które mogą wyrażać krytykę na dany temat są osoby z wieloletnim stażem w tej dziedzinie, a tak nie jest.
      Raylie, pod niektórymi względami muszę się zgodzić z Yosuki. Czytam to opowiadanie, ze względu na szacunek do Ciebie i Twój wspaniały styl pisarski, lecz z każdym kolejnym rozdziałem czyta się gorzej. Rozumiem, że oficjalnie jesteś dorosła i chcesz spróbować czegoś nowego z wykorzystaniem ukochanego parringu, ale fabuła świadczy tylko o Tobie. Opowiadania o młodych kobietach borykających się z syndromem sztokholmskim i innym złem nie są mi obce, ale w żadnej z książek nie widziałam aż tak na siłę wciskanych opisów scen erotycznych. Jak mówiłam, to świadczy tylko o Tobie. Najwyraźniej jesteś osobą, która bardzo chce korzystać ze swojej pełnoletności, bo nie posiada bogatego bagażu doświadczeń z nią związanych. Opowiadanie o miłości nastolatków biegających wokół drzewa wydaje mi się w tej sytuacji bardziej pociągające, niż pieprzenie się w spiżarni. Może i oznacza to, że jestem dziecinna i daleko mi do "prawdziwej dorosłości", cokolwiek to znaczy w dzisiejszych czasach, ale nie przeszkadza mi to.
      Na koniec wywodu dodam, że ten komentarz nie miał na celu Cię obrazić, Raylie. Jak wspominałam bardzo Cię lubię i szanuję i z chęcią nadal będę czekać na kolejne rozdziały. Po prostu postanowiłam wyrazić swoja opinię, nic poza tym.

      Usuń
    12. Aż mi się nie chcę w to wciągać. Kolejny odcinek z serii: "Piszemy szablonowo" czyli jak pisać, o czym pisać a co jest fuj i najlepiej wgl tego nie dawać. Przecież to grzech, jeśli ktoś odbiega od "kanonu", nawet jeśli przedstawiana koncepcja nie jest wcale jakaś super oryginalna, bo motyw nie raz się powtarzał. To grzech, że wstawiane są sceny erotyczne, tematy dorosłe, może zbyt poważne. Jak widać, jednak trafia do jakiegoś grona osób. Oczywiście, że nie wszystkim się spodoba, bo każdy z nas jest inny.
      Nie kumam, jak można mówić, że stworzony, wykreowany w wyobraźni tekst, nad którym się jeszcze ślęczy nie raz i zastanawia, co tu wsadzić, może świadczyć o osobie autora? Przecież kreuje, myśli nad nim, próbuje stworzyć coś. Wręcz się zaśmiałam. Czy to znaczy, że Sapkowski jest puszczalski, bo Geralt z Rivii ma kochanki? Czy to znaczy, że Stephen King jest psychicznie chory, gdyż pisze tak dużo krwawych horrorów? Ja jeszcze nigdy nie umarłam, a zabijam postaci w opowiadaniach jak leci. Lubię wrzucać w wir strasznych, trudnych do przejścia przygód, ale wcale nie oznacza to, iż tego skrycie pragnę, jak to zasugerowałaś względem Raylie. Twierdzisz, że żadna z Was nie chciała jej obrazić, ale jednak teksty Yosuki: "Jaki rodzaj człowieka ma czelność w taki sposób prowadzić opowiadanie?!", czy: "takich pierdół jedna osoba by nie wymyśliła", jest tak negatywnie nacechowane, że na wstępie załącza się system obronny, lub jak mi - agresor, bo owszem, widzę hejty, nie wyrażanie opinii.
      Co więcej, widzę próby manipulacji, które swoimi mądrościami chcą zmienić pogląd autorki, przestawić, nakłonić do tego, żeby przerwała to, co zaplanowała na samym początku i zaczęła pisać inaczej. Wyrażanie opinii kończy się na powiedzeniu, co się podoba, co nie, i dlaczego tak jest - a nie rzucaniem niemiłych sugestii, że kto tak postępuje, że kto tak piszę.
      Nie wiem, Disney Princess, co za książki czytałaś, ale chociażby na pierwszej lepszej stronie w necie, czy od wykładowcy psychologii na studiach dowiedziałabyś się, że syndrom sztokholmski praktycznie nie występuje bez podłoża seksualnego - scen erotycznych, zwykłej groźby, że wisi możliwość, iż ktoś może nas przelecieć. Jak więc może być na siłę wciskany seks?
      Żadna z Was nie szanuje, żadna z Was nie zostawia po sobie opinii, lecz hejt. Niby odraża Was to, co ona pisze ( ok, naturalne), ale zaświadczacie, że będziecie czekać na następne rozdziały - a więc z nadzieją, że się pod Was zmieni i napisze to, co Wam będzie pasować. Że tylko wtedy dalej będziecie ją lubić, jej talent nie będzie się marnować i na wszystko będzie można patrzeć przychylnym, pełnym szacunku wzrokiem.
      Co ja tam wiem o Raylie, żeby nazywać ją przyjaciółka. ;D Nawet nie mówimy do siebie po imieniu, a przez Internet nigdy nie poznam, a już zwłaszcza po opowiadaniu. Staję w obronie, bo nie mogę przejść obok obojętnie, gdy widzę, jak ktoś próbuje stworzyć pełny obraz psychologiczny pisarza na podstawie tego, co puścił do sieci. Wiadomo, możesz wiedzieć, że lubi chamiko, ale błagam, nie atakujcie strefy prywatnej w kontekście takim, iż może być nie wyżyta, dlatego tak pisze. Nie mówiąc już o próbach ustalenia kanonu piękna i jego zasad w domenie pisarstwa.
      Peace, pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    13. Spk, szanuję i również pozdrawiam.
      Disney Princess

      Usuń
    14. W sumie nie muszę się już udzielać, bo Layali wyjaśniła wszystko. Mogę jedynie rozwinąć jej wypowiedź ze swojego punktu widzenia, ponieważ jako autorce blogasia tak mi chyba wypada. Zabawne, droga Disney Princess, że piszesz o szacunku względem mnie, skoro dwie linijki niżej twierdzisz:„fabuła świadczy tylko o Tobie”. Rozwiń proszę tę myśl: napisz mi zatem, co o mnie świadczy fabuła IW? Jestem ciekawa, bo zawsze wydawało mi się, że trzeba odgraniczać autora danego tekstu, od tego kim i jaki jest.
      Ja =/= Kimiko. Ja =/= Chase. Ja =/= Inna Wersja.
      Co więcej nie przeżyłam i nie chcę przeżyć tego, co dzieje się z Kimi:
      bo nie posiada bogatego bagażu doświadczeń z nią związanych –> Przepraszam?
      Czy wyżej wspomniany S. King pisząc „Miasteczko Salem”, sam uczestniczył w polowaniu na wampira, by mieć potem prawo do opisania tego w swej książce? Czy Gracham Masterton tworząc fabułę do jednej ze swych krwawych historii w „Festiwalu strachu” masturbował się z lustrem, ponieważ widział w jego tafli uwięzioną ukochaną? Albo marzył o tym przed zaśnięciem? Czy Maria Nurowska była Żydówką, która podczas wojny, by przeżyć, pracowała jako dziwka w burdelu, oszukiwała przez lata ukochanego mężczyznę, skrywając przed nim swoją prawdziwą tożsamość, potem zaś dokonała aborcji i wielu innych rzeczy, a potem, bazując na własnych doświadczeniach, napisała „Listy miłości”? No nie. Czy ja, opisując scenę „pieprzenia się w spiżarni(nawiasem mówiąc, to nie było pieprzenie,a petting), prosiłam chłopaka, by to ze mną zrobił, coby scena bardziej realistycznie została opisana, bo przecież ja to Kimiko? Tu już wierz mi na słowo: nie. Korzystam z doświadczenia innych pisarzy i na tej podstawie tworzę fabułę oraz kreację bohaterów do IW. Bohaterowie to nie ja. To marionetki, narzędzia, a świat Xiaolin jest tłem wydarzeń. Nic więcej.
      Ciebie drażnią fragmenty erotyczne. Ale dlaczego? Dlatego, że w ogóle istnieją w ficzku do bajki (Ostrzeżenie o treści wisi jak wół w informacjach, mam nadzieję, że dobrze je widać)? Dlatego, że opisuję je jakoś żenująco(Możliwe. Bo to mój drugi blog w życiu, a pierwszy o tych sprawach. Zawsze mogę to zmienić, jeśli będę ćwiczyć. Od razu zaznaczam: to nie jest żadne sadomaso-porno-iniewadomocojeszcze)? Dlatego, że dodałam je zbyt szybko(Ok, tu już pewnie wina leży po mojej stronie. Może niewystarczająco dobrze ukazałam portret Kimiko. Dlatego następy post będzie obfitował w jej rozważania, depresje etc., aby rzucić na nią nowe światło).

      Usuń
    15. Powtórzę raz jeszcze: Nie, z tych bohaterów nie zawsze należy brać przykład. Pragnę też zaznaczyć, że mimo iż piszę o hm... zepsuciu głównej bohaterki oraz otoczeniu w jakim przyszło jej żyć(w końcu pałac księcia ciemności, no heloł, tam kucyki pony nie wymiotują tęczą gdzie popadnie), wcale nie oznacza, że w jakikolwiek sposób to gloryfikuję, a IW ma przekaz: "hej, uprawiajmy seksy jak zwierzaczki w czasie rui". Staram się - huh, mam nadzieję, że większość to dostrzega - pokazać, iż każde takie wydarzenie pozostawi ranę na duszy i psychice człowieka: prędzej czy później, człowiek odczuje wagę swych czynów (a to z Kimi już się dzieje - jest rozdarta, czuje wstyd, no ale nie może nad sobą zapanować - wiesz, naturalizm, popęd etc.), i jeśli nie doprowadzi do jego autodestrukcji, to do (no, z braku lepszego słowa) nawrócenia. Którą z dwóch dróg wybierze smok ognia? A może znajdzie złoty środek?
      Może po IW na tym etapie tego nie widać, ale nauczyłam się jeszcze w szkole, że w każdej historii trzeba szukać jej drugiego dna. Wszyscy inaczej postrzegamy tekst, lecz to już zależy od nas oraz od tego, co mamy w głowię. Jeśli ktoś na serio sądził, że ja tu tylko pusty seks dla seksu będę ukazywać, to pozwólcie, iż rozczaruję: nie. Nie mam takiego zamiaru i nigdy nie miałam. Jeśli wyszło inaczej, to przepraszam, mój błąd; będę pisać dalej, tak jak to sobie zaplanowałam na początku, i będę strać się być lepsza, bo blogaś to nie życiowa misja – traktuję go jako ćwiczenie. Bezrefleksyjne utożsamianie autora z bohaterami, jakich wykreował, ba, z historią, jest śmieszne. Choćby na podstawie tylko i wyłącznie Twojego nicku, Disney Princess, można stworzyć obraz całej Ciebie, ale wiem, że byłoby to płytkie z mojej strony i krzywdzące Ciebie, a w dodatku wyczuwam, iż nieprzypadkowo taki nick sobie wybrałaś, by potem zostawić mi ten komentarz.
      Zapraszam na mojego pierwszego bloga; tamto opko jest zgoła inne niż to tu i wyobraź siebie, że o normalnej miłości jestem w stanie pisać, co więcej bardziej sprawia mi przyjemność, tyle że tam nie ma Chamiko(szkoda, w wersji początkowej miało być. :>)
      Może i oznacza to, że jestem dziecinna i daleko mi do "prawdziwej dorosłości", cokolwiek to znaczy w dzisiejszych czasach, ale nie przeszkadza mi to. Zaskoczę Cie, bo sama czuję się jeszcze dzieckiem i żaden dowód osobisty tego nie zmieni. A dzisiejsze czasy są strasznie ujowe pod względem pojmowania miłości.

      Heh, mam nadzieję, że nie zabrzmiałam jak oburzona ałtoreczka, jaka z mordą(albo klawiaturą) startuje do czytelnika, któremu coś się nie spodobało. xD To w końcu tylko blog, więc proszę nie dokonywać mojej psychoanalizy na podstawie treści w nim zawartych, bo jeszcze jakiś yntelygent dojdzie do wniosku, żem dziwka i chcę władać światem.

      Również pozdrawiam, milusich walentynek. ^ ^
      @Layali: my nie jesteśmy przyjaciółkami, tylko siostrami. Chamikowymi. XD

      Usuń
    16. Graham.
      Wybaczcie literówkę, nie chce mi się już kopiować, poprawiać i wklejać. Oj, ja leniwe stworzenie.

      Usuń
    17. Wiesz, ta sama grupa krwi itd coś muszą znaczyć. Czasem nawiedzają mnie myśli o zaginionej siostrze, a gdy jadę w pociągu zaczynam śmiać się jak głupia i opętana, patrząc w szybę, kiedy wspominam nasze rozmowy. Ludzie wokół mnie nie rozumieją...

      Usuń
    18. Mam tak samo jadąc tramwajem. Wspominałam, że w szpitalu mnie podmienili. :x W dodatku brunetki, ten sam rozmiar buta.
      To coś znaczy.

      Usuń
    19. Szkoda, że nie masz jeszcze weny tej, co ja. :Q Ja skończyłam rozdział i mogłabym pisać następny, zaś Ty... Ty ślamazaro się ociągasz, testujesz cierpliwość czytelników, sprawiasz, że przez Cb Chamiko fani zalewają się śliną, bo nie mogą się doczekać następnego rozdziału.
      No jak tak można, ja się pytam? Chcesz dostać medal od Chase'a za znęcanie się?:Q

      Usuń
    20. Hehe, tja, byłby ze mnie dumny. xD

      Usuń
  8. Blog zawieszony?

    OdpowiedzUsuń
  9. Na bloga trafiłam przypadkowo, z katalogu. Wczoraj dopadła mnie bezsenność, więc aby za dużo nie myśleć o życiu, zaczęłam przeglądać by coś poczytać. I tak tutaj trafiłam. Jakoś nigdy nie byłam wielka fanką Xiaolin, owszem - będąc młodsza oglądałam w telewizji i sama polubiłam postać Księcia Ciemności.
    Temat raczej oklepany, zło wygrywa, bohaterowie albo są zmuszeni się kryć, albo co gorsza - stają się sługami zła. Jednakże dla mnie akurat jest to nieważne, najważniejsze jest wykonanie tego i przedstawienie czytelnikowi. Ty zrobiłaś to w niebanalny sposób, z niebanalnym stylem pisania.
    Na początku po przeczytaniu pierwszych rozdziałów, obawiałam się, że będzie to kolejne love-story, on zakocha się w niej, ona w nim, on stanie się dobry, bla bla bla, happy end. Na szczęście, tak nie jest. Naprawdę mi ulżyło, kiedy zaczęłam czytać dalsze części. Kiedy zaczęłaś wgłębiać sie w psychikę Kimiko, idealnie obrazujesz człowieka, który w obliczu zła tak naprawdę jest bezsilny. Musi dostosować się do panujących reguł aby przeżyć. Do tego opisujesz kobiece sprawy intymne. Nie masz litości dla bohaterki, nie cackasz się z tym wszystkim. Naprawdę gratuluję odwagi, aby móc napisać coś takiego i opublikować. :) Mi osobiście się podoba. (Sama długo siedziałam nad literaturą wojenną na rzecz pracy maturalnej, przeczytałam że jesteśmy w tym samym wieku, tak więc rozumiesz, co mam na myśli ;)). Osobiście mnie interesują takie rzeczy, to trzeba po prostu zrozumieć, że świat nie jest kolorowy tylko brutalny - szczególnie w obliczu zła wychodzą najgorsze cechy człowieka. Przeczytałam z ciekawości komentarze i tej "hejt", jak to wszyscy tak nazywacie. Jak dla mnie, niektórzy po prostu nie dorośli aby zrozumieć, co dzieje się z człowiekiem i jak skomplikowana jest jego natura. Pokazujesz najprawdziwszą brzydką prawdę, podoba mi się, że nie masz litości dla bohaterów, bo taki jest świat. Że nie robisz z Kimiko jakieś buntującej się superdziewczyny, nie robisz taniego romansu, który nie pasuje do wykreowanego przez Ciebie świata. (chociaż przyznam, i takie coś lubię czytać jeśli dadzą mi w pięknej formie).
    Nic dodać, nic ująć - masz talent. Podoba mi się historia, podoba mi się Twój styl pisania, podobają mi się wykreowani bohaterowie. Mi jedynie teraz pozostaje czekać na dalszą część, bo skończyłaś w takim momencie, że... no tak nie można! To nazywa się znęcanie. Ech... Nic innego mi nie pozostało mi jeżeli życzyć weny i czekać z ogromną niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uuu... Pikantnie.
    Nieźle.
    Lubię takie klimaty.
    Będę czytać dalej.
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty stanowią wyłączną własność ich autorki – Raylie. Kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie tekstów w innych celach niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.