wtorek, 12 sierpnia 2014

Niepodzianki

Komentarze odautorskie wyjątkowo na początku notki(nie martwcie się, biadolić też będę pod koniec). W pewnym momencie czeka nas mały przeskok czasowy. Zapamiętajcie. ;)




Dziewczęta, lubicie imprezki? Bo ja bardzo! Czytający drugiego bloga powinni o tym wiedzieć. Muahahaha! :D Ale nie będzie tak milusio i zabawnie jak wtedy. Dla Kimiko, rzecz jasna. Następny rozdział powinnam napisać szybko. 

31 komentarzy:

  1. Twoje imprezki uwielbiam! : D Nie mogę się doczekać szczególnie tej, bo szykuje sie coś specjalnego. Mam na to kilka pomysłów, ale o tym później. Przy liście zastanawiałam się od kogo ona go ostała. Szczerze mówiąc na początku nie brałam pod uwagę Chase, dopiero w kuchni. xD I Kimiko przy boku Chase! to świetnie. Czuję w kościach większą aferę. Moze kto wie, powstaną rewolucjoniści i będzie musiała wybierać pomiędzy byciem posłuszną a dawnymi przyjaciółmi? Teraz nie jestem pewna co wybrała. Skoro nie przywaliła Chasowi, to w pewnym sensie jest mu wierna. xD
    I ciekawi mnie ta zapłata. Co to będzie :> Albo coś miłego dla mnie związanego tylko z Chasem i Kimiko, albo coś niemiłego i okropnego jak zabicie Dojo. :D
    Napisać szybko, czyli w ile czasu? :D
    Pozdrawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że ktoś tak lubi moje imprezki. :D
      Ojć, czyżbym zapomniała wspomnieć, że Kimiko nie będzie tam jedyną towarzyszką Chase'a? Wszak to książę ciemności, nie można go ograniczać. Wyjaśni się wszystko w nowym rozdziale. Napiszę go za... no, jakiś tydzień. Może... ;)

      Usuń
  2. Tylko pozazdrośić takiego wytworu wyobraźni, Kimiko! Wspomnę raz jeszcze, że ja to bym szalała z radości śniąc o Chasie. ^^ Widzę, że praca w kuchni pod rządami tak srogiego pana zmieniła smoka ognia w surową szefową, która cieszy się na myśl, że paskudna Cho może być z niej dumna. Ó.o Ale ognistu remperamentu nie traci, więc nadal coś ze starej Kimiko w niej siedzi... Tak to już chyba jest, gdy liczy się przetrwanie i bezlitości można/trzeba powywalać ludzi z kuchni... x.x
    Tajemniczy liścik? Szczerze to myślałam, że to może jej tata napisał? I skorzystał z jakiegoś gadżetu, który wniósł list chociaż okna i drzwi były zamknięte... Szkoda, że Chase sam się nie pofatygował i nie wręczył jej go osobiście. :D Chociaż swoją drogą taki sposób otrzymania go i przeczytaniach w czterech ciemnych ścianach, które swoim wyglądem są już wystarczająco dołujące, też nie jest zły. xD
    Mówiłam już, że nie podobało mi się pyskowanie Kimiko, gdy książe sobie jadł? Ja rozumiem, że jego pomysł mógł się jej nie spodobać, ale ta chęć "rozdawania kart"... no nie podobało mi się! Niech nie zapomina, gdzie jej miejsce, że jest jego niewolnicą i on może z nią robić co chce... :x
    Jak czytam fragmentu, w których to Kimiko wylewa swoją złość czy jest opisane jak bardzo go nienawidzi (te jej paskudne pomysły z otruciem!), to zastanawiam się, co by musiało się stać, by między nimi zaiskrzyło?:x
    Pozdrawiam!
    PS Może rozdział w tym tygodniu?xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi się (tylko!)pary razy Chase przyśnił. xD Jaka szkoda, że za każdym razem budzik nie dał wyśnić do końca. T.T A chyba knuł wtedy jakiś zły i misterny plan.
      No, w każdym razie Kimiko nie może dać sobą pomiatać, bo to kobietka z charakterkiem, lecz fakt, że jest jego niewolnicą będzie powodowało w niej konflikty wewnętrzne, o czym wkrótce zacznę pisać. To się też tyczy spraw damsko-męskich, ale o tym będzie później. XD Kimiko się zmieniła, jest bardziej władcza, co również ma swoje konsekwencje; wiesz, charakter bardziej podobny do Chase'a. :D Fajnie, że na razie nikt nie pomyślał z fragmentem z listem, że "o, list, na pewno od Chase'a!" xD
      Postaram się napisać w przyszłym tygodniu... ale Ty też bierz się do pisania, bo na blogach zera straszą!

      Usuń
    2. Coś tam piszę... Mam już cztery akapity!
      Tak, widać zmiany u Kimiko. :D W sumie oby tak dalej, może stanie się na tyle podobna do Chase'a, że będzie zła jak on, będzie nosić jakieś złe, sexy wdzianka, a on będzie na nią patrzeć... jak na kogoś wyjątkowego (a propos jego słów podczas sprzeczki w sprawie listu). ;x Ciekawe jakby to było, gdyby np. Kimiko wysłała mu jakiś list. Może one wgl dać coś Rolandowi do niego?:D
      OOOO! Właśnie! Co powie Raimundo, gdy zobaczy Kimiko u boku Chase'a? ^^

      Usuń
    3. Przypuszczam, że cały ten ich plan pójdzie na marne, bo Rai jak to zobaczy kopnie co najwyżej jakiś stolik, obrazi się i powie, że ma to już wszystko w dupie... ;x O ile on coś żywi do niej w tym opowiadaniu! W bajce ciągle to pozostawało niejasne...

      Usuń
    4. Cudownie, że piszesz! Aa, nie mogę się doczekać! :D I... mam zaplanowaną pewną scenę, gdy Rai widzi Kimiko i Chase'a. Hehehe! >D Nóż w plecy. Roland to listonosz na szeroką skalę. Myślę, że książę jeszcze listów od niewolników nie dostał, ale teoretycznie nie jest to niemożliwe. Wyobraź sobie: Kimiko posyła mu ostrą wiązankę przekleństw. xD Ale Chase chyba by ją zabił. W końcu jeszcze nic do niej nie czuje.

      Usuń
  3. Wowowo imprezka ^^ Fajnie,że szybko napiszesz :3 Nawpierw gdy czytałam o liście myślałam, że Rai wysłał do Kim plan spisku :O Najbardziej wyczekiwania przezemnie moment. Myślę, a chyba nawet jestem pewna, że będzie się działo :3(sory za błędy auto pisanie T.T)
    Rox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, imprezka. XD Zaczęłam już pisać. Będzie się działo, obiecuje.

      Usuń
  4. Ocho, czyli nie bylam jedyna myslac, ze to Rai napisal do Kimiko... jakies wyznania milosci czy plan rewolucji... Ale to Twoj blog a nie moja wyobraznia, wiec nie mam co sie tutaj wywodzic, tylko czekam na nastepny rozdzial z jakze wyczekiwanym przyjeciem ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie wpadł, że to od Chase'a. Dziwne. xD
      Choć plan rewolucji, list miłosny, a nawet list od krewnego byłyby bardziej prawdopodobne, szczególnie po lekturze poprzednich rozdziałów. Ale to dobrze, udało mi się zaskoczyć. :]

      Pozdrawiam! ;*

      Usuń
  5. Ja mam tylko jedną prośbę. Jak Rai coś odwali to mam nadzieję, że Kimiko zachowa się jak przystało na niewolnicę króla - żeby nie ryczała zaraz za Raimundem. :X

    OdpowiedzUsuń
  6. Ok, zgadnij gdzie jest nowy rozdział. :x

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie czytanie tego kręci Cię mniej, no ale, cóż...
    Nowa nota na http://infinity-bakugan.blogspot.com/.
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Wdechowe te akapity, gdy działają, co nie?^^"

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się dziwię, widząc komentarz dodany przez Ciebie... O_O
      Wiesz... skoro ciężko przychodzi Ci czytanie, to po cholerę się męczysz...? Czyżbyś miał skłonności do masochizmu? xD

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczenie słów można sprawdzić. ._. Google nie gryzą.
      Przecież jeszcze nic takiego nie napisałam. Nudą wieje w większości opowaidania. Później będzie się działo! :D

      Usuń
  10. No dawaj dawaj z tymi procentami! ;Q Nie czekaj na mnie! Ja mam teraz egzamin z prawka, potrzebuję czegoś na odstresowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje, daję, właśnie zbliżam się do meritum rozdziału.
      I trzymam kciuki! :D

      Usuń
  11. Huh... w ciągu chwili wciągnęłam wręcz wszystkie rozdziały.
    Bardzo dobra wersja, powiedziałabym, że nawet lepsza od oryginału. Szczerze nie przepadam za trzecim sezonem i mHroczną fasolką.

    To było wręcz genialne. Jak do tej pory najlepiej napisany fanfick, jaki czytałam. Bez własnych postaci o jakże tajemniczej przeszłości, zajmujących 2/3 opowiadania. Owszem, są - poboczne, tam gdzie potrzeba. Nie mam nic przeciwko, ale wydaje mi się, że kanon Xiaolin jest wystarczający.
    Jednak co najważniejsze...bez zmieniania charakteru postaci. Bardziej niż trzeba. Po prostu nie cierpię, kiedy z majestatycznej, charyzmatycznej postaci robi się nagle kochający tatusiek, którym nigdy Chase nie będzie. Dlatego nowa seria Xiaolin to dla mnie cios w serce.
    Tutaj akurat nie chodziło mi o Shadow, którą akurat polubiłam. Podoba mi się też motyw jej stworzenia i same relacje z Chasem. Nawet motyw kazirodczy, bo... czy zło będzie się przejmować moralnością? Jedyne co mnie denerwowało to dialogi, można przekazać to samo, bez obrzydzania oglądającego...

    Jednak w większym skrócie - można zakończyć Xiaolin na drugim sezonie i dalej realizować według Twojej wizji. Jednak jest to bajka, a w bajce jak wiadomo, dobro musi wygrać. Niestety.
    Chylę czoło i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za opinie! Rety, aż nie wiem, jak Ci odpowiedzieć. Twoje słowa naprawdę podwyższają moją samoocenę. I karmią wenę. :D Ale nie sądzę, by to opko nadawało się na kontynuacje Xiaolinu(ba, w ogóle do ekranizacji) po pierwsze dlatego, że sceny dla dorosłych, po drugie(najważniejsze)... nie jest ono jakieś dobre. :P Ale cieszę się, że fanom przypadło do gustu!
      Sama omijałam szerokim łukiem ff o Xiaolin(no chyba że były naprawdę niezłe, przynajmniej do pewnego momentu), gdzie nagle pojawia się nowa bohaterka(to zawsze jest bohaterka) i swoją zajebistością przyćmiewa głównych bohaterów, bo taka piękna, mądra, dowcipna, z super mega mocą. X_X Choć, jeśli zerkniesz na mojego pierwszego bloga o Xiaolin, zobaczysz, że popełniłam ten błąd... ale niechcący! Nie planowałam żadnych nowych postaci, a tajemnicza przeszłość ciągnie się właśnie przez 2/3 bloga. ;-; Nie mam nic na swoją obronę poza tym, że początkująca byłam.
      Kroniki Xiaolin są parodią pierwowzoru, jeśli chodzi o główny szwarccharakter, to jest Chase'a. Wierz mi lub nie, po obejrzeniu odcinka z jajkiem, facepalm na twarzy ciągną się do wieczora. Potwory z twórców! Wstyd!
      To mnie Shadow nie spodobała się w ogóle, pewnie dlatego żem fanka Chamiko, a ona miejsce Wuyi zajęła, tyle tylko iż jest mniej... żałosna. xD
      Haha, Jack to genialnie komentował, nazywając ich świrusami, czy jakoś tak. :D
      Jeju, trzeci sezon na podstawie tych wypocin? *.* Bluźnisz! XD
      Dziękuje. Pozdrawiam również!

      Usuń
    2. Nie bluźnię. Piszę co myślę.
      Dla mnie opowiadanie jest bardzo dobre, podoba mi się taka wizja. W pewnych momentach, aż czuć klimat mocnego BDSM i spodziewam się właśnie tego. Nie wiem, czy słusznie. Wiem, że się nie nadaje na ekranizację, jako kontynuacja bajki dla dzieci. Ale samodzielne dzieło? Dlaczego nie.

      Każdy kiedyś zaczynał, ja też pisałam, czasem nieświadomie zmieniając charakter... Wystarczyło po latach wrócić do starych opowiadań, abym to znienawidziła. I również zapominałam o kanonicznych postaciach. Wybaczam :]

      Jajko to była dla mnie ostateczność, coś czego nie spodziewałam się nawet po Disney... Widok Chase płaczącego za ... głupotą (pomijając już to maniakalną pogoń za Shen Gong Wu, zmianę głosu!) całkowicie skreśliło tą serię. To nie jest już Chase Young.

      Shadow - cóż... ją albo się kocha, albo nie cierpi. Ja nie byłam fanką żadnych paringów, kanonowych czy nie. Dlatego też zapałałam do niej sympatią. Strasznie denerwowało mnie postrzeganie jej tylko jako córki, nie dopatrując się drugiego dna. Moją teorią jest, że stworzył sobie niewolnicę... nie dziecko. Potrzebował współpracownika, a nie miał nikogo "na poziomie". Wuya? Zdradziła. Jack? No proszę cię...
      Zdrada Shadow... a nie wspominałam, że odcinek z jajkiem nie istnieje? xD
      To prawda, że jest mniej żałosna od Wuyi. Znała swoją wartość, nie płaszczyła się, nie podlizywała się. Jakby ją nieco utemperować, byłaby bardziej posłuszna :)

      Uuu... znów się rozpisałam. Przepraszam *-*

      Usuń
    3. Spoko, lubię, kiedy czytelnicy się rozpisują. ;D
      Skoro twierdzisz, że jest dobre, pozostaje mi tylko w to wierzyć i pisać jeszcze lepiej ze szczegółowym uwzględnieniem najciekawszych wątków (vide KimikoxChase) i... tak, na tym polu może być mocno. A przynajmniej się o to postaram. :>
      Dziękuję za zrozumienie; tak, trzeba od czegoś zacząć. :D
      Jak dla mnie Chase umarł po trzecim sezonie, a to coś, co przejęło jego imię, zniosło jajo(wygląda na to, że matką/ojcem(?) jest trujący Naleśnik ;-;) oraz PŁAKAŁO, to tylko karykatura Younga.
      Nigdy nie odbierałam Shadow jako córkę księcia. Bardziej jako drugą połówkę, współpracownika, towarzyszkę rozmów (a nawet nocy :x). I mam swoją teorię, a mianowicie - skoro to-coś-co-niby-jest-Chase'm zmalało w oczach widzów, złą postacią grającą pierwsze skrzypce będzie nikt inny tylko Shadow. A przynajmniej dopóki Hannibala nie wrzucą(na pewno się pojawi, a jakże).
      Pożyjemy, zobaczymy.

      Usuń
    4. To będę rozpisywać się dalej :3

      Fanką paringów nigdy nie byłam, bo nie podoba mi się w opowiadaniach motyw miłości. Za to wprost uwielbiam klimat relacji Pan - niewolnica. Niestety bardzo rzadko można znaleźć coś "na poziomie", bo większość się zachwyca tradycyjną miłością z której już wyrosłam...
      Dlatego mam co do Twojego opowiadania wielkie nadzieje.

      Dla mnie Kroniki to jeden wielki niesmaczny żart. Nigdy się nie zabiera za coś, na czym się nie zna, a tym bardziej nie ma się do tego praw autorskich... Jakby nie mogli zasugerować się twórczością fanów.

      Shadow za to im się udała. Może grać pierwsze skrzypce, jako zła postać, w końcu w jej oczach pseudo-Chase też stracił. Hannibala nie zdzierżę, w jego pierwszej wersji, a już boję się co z niego wyjdzie, jak się wezmą...
      Chase jest mężczyzną, a oni jednak mają swoje... potrzeby. Nikogo nie było na poziomie, to sobie stworzył.
      Dlatego mam ochotę przedstawić kroniki w sposób, który będzie znośny dla fanów. A oni są już dorośli :3

      Usuń
    5. I bardzo mnie to cieszy! :3

      To ja lubię romanse, tyle tylko że nie między nastolatkami; z tego tytułu nie podobają mi się ficzki o true miłości między Raiem a Kimiko, gdzie relacje są przedstawiane w okropnie szczeniacki sposób, łe.
      A ja mam nadzieję, że Cię nie zawiodę. Pomysł układu miedzy niewolnicą a księciem jest bardzo ambitny, dlatego też ciężko będzie zaprezentować go w apetyczny, interesujący sposób i nie skończyć w analizatorni. ;p Podejmę się wyzwania a jakże, ale czy będzie aż tak hardkorowo? Gdyby w którymś momencie zrobiło się niebezpiecznie słodko, możesz mnie zwymyślać.

      Wiem, sieczka w tej bajce to tak naprawdę wina WB, które nie chciało nowych sezonów Xiaolin sponsorować. :<

      Nie mam pojęcia, po jaką cholerę tą fasole wprowadzi. Tak jakby Chase, czasem Wuya, tradycyjnie mieszający Jack nie byli wystarczający. Postaci Hannibala w ogóle się nie czuje; patrzę na tę GMO-fasolkę i myślę sobie: to jego Chase się boi? x_x Kosmiczna abstrakcja.

      Chase Young 1500 lat bez kobiety? E, e. Nie kupuję tego. xD Tak sobie teraz myślę, że jako mnich Xiaolin chyba raczej nie myślał o płci przeciwnej(...chociaż, może były spotkania pod osłoną nocy, wymykanie się z klasztoru itp. :x), bo wtedy tak ciężko trenował. Gdy zdobył wszelkie umiejętności, może zaczęła doskwierać mu nuda. Kurcze, tyle nieścisłości, tyle niedopowiedzeń, tyle pomysłów na nowy ff. :D

      Masz ochotę? Czyżbyś planowała w niedalekiej przyszłości jakieś swoje opowiadanie? *-*

      Usuń
    6. Szczeniackie, swoją drogą... Jednak bardziej mnie irytuje koszmarne zmienianie się charakteru postaci pod wpływem miłości. Tyle dobrych serii zostało przez to zniszczonych. Ktoś tak majestatyczny jak Chase się nie zmienia... Zwłaszcza, że ma dość zimnie serce, jeśli chodzi o emocje. Nie wydaje się, jakoby im podlegał.
      Dlatego motyw Pana bardzo do niego pasuje... rozkazy łamiące wolę. Teoria względności i honor to podłe pojęcia. Skoro Omi mówił, że od zła dzieli ich honor, muszą się pilnować... ale z drugiej strony Chase jest bardzo honorowy... To pewnie przez "zatargi" z dobrem.
      Nie ma sprawy, będę w pogotowiu. O ile nie zbiera mi się na wymioty, a jestem na to wyczulona, jest dobrze.

      Fasolka fasolką. Pominę ten fakt. Równie dobrze mogła kusić go Wuya, po pierwsze jest kobietą (a w drugiej serii wygląda całkiem dobrze) a po drugie pod kwestią wahania się jest podobny do Raimundo.
      Udałoby się jej i z pożytkiem dla widzów.

      Owszem mam, ale jak zawsze mój plan spali się przed realizacją, więc nawet nie próbuję. Mam tyle pozaczynanych opowiadań, znam swoje możliwości. Jeszcze nic nie skończyłam. To co jest w mojej głowie nigdy nie przechodzi na papier... nigdy.
      Ja bym jedynie jeszcze przerzuciła hmm strony. Nigdy nie pociągała mnie sztampowa walka dobra ze złem... lubię postaci, hmm... szare. Pewnie dlatego oglądając Xiaolin zwróciłam uwagę na Chase. On jest... neutralny, ewentualnie z lekką ciągutką do chaosu, jeśli chodzi o jakże uniwersalny rozkład charakteru według D&D.

      Miło w końcu znaleźć :
      a) aktualne opowiadanie o Xiaolin, myślałam, że w tej manii jestem jedyna
      b) kogoś kto myśli podobnie do mnie i jeszcze jest dorosły

      Usuń
    7. Super, że będę mogła liczyć na porządny opieprz w razie jakby co. XD Tak, miłość zmienia ludzi. Na szczęście mamy do czynienia z bohaterami kreskówki, więc, siłą rzeczy, prawidła rządzące światem realnym(motylki w brzuszku itp.) nie muszą być zbieżne z tymi tu. :>
      Jeju, tak, Chse jest jedyny w swoim rodzaju, bo nie jest "biały" jak Omi czy Clay ani "czarny" jak Wuya i fasola. Jak na postać cartoonowej bajki został naprawdę genialnie wykreowany; ma taką cudownie wielowymiarową osobowość, która objawia się zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzi jego kodeks honorowy. Tak mi go brak w Kronikach. ;((
      E, szkoda, myślałam, że będę Cię tu przekabacać, dopingować i wgl. Tak mi brakuje dobrych opowiadań o Xiaolin, a mam wrażenie, że spod Twojego pióra nie zawiodłabym się.
      A mi miło znaleźć czytelniczkę, która też myśli w podobny sposób, a co więcej ma dojrzały sposób postrzegania Xiaolin! To prawdziwy skarb; ogromnie cieszę się, że tu trafiłaś.
      PS: www.heylin-beast.blogspot.com -> dobre, ciekawe, pisane przez cudowną autorkę.

      Usuń
  12. "– Nie jesteś wyjątkowa – przerwał jej. – Będziesz w zastępstwie za dziewczynę, która zachorowała na ospę. Rozumiesz chyba, że nie mogę sobie pozwolić na żadne defekty, począwszy od podłogi, a skończywszy na skórze tych trzpiotek. Ty jesteś pod ręką. –" ta jasne, bo uwierzę.
    Fajnie Ci idzie.
    Serio.
    Pozdrawiam
    /Bianka

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Prawa autorskie

Wszelkie zamieszczone na stronie teksty stanowią wyłączną własność ich autorki – Raylie. Kopiowanie, zmienianie i rozpowszechnianie tekstów w innych celach niż użytek własny jest zabronione i podlega karze zgodnie z: Dz. U. Nr 24, poz 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.